Od jakiegoś czasu domyślałam się, że nie zostanę matką roku.
Pewności nabrałam w piątek, kiedy to młody nie miał w szkole książek, po tym jak obiecałam że go spakuję. Swoją drogą, kto wymyślił noszenie książek do szkoły, oraz wszystko to było w trosce o proste plecki potomstwa mego.
Pewności nabrałam dzisiaj, kiedy to podczas składania prania, znalazłam w kieszeni starszego młodego czyściutki, świeżo wyprany karnet na obiady.
Nie wiem który to już raz w tym roku szkolnym.
Jak mawiają "majtki opadają i rajtuzy falują".
Chyba powoli, jedyne do czego się nadaję to uśpienie.
Rysunek made by MEAART
Gosia - szg
niedziela, 19 lutego 2012
czwartek, 16 lutego 2012
NERWICA, CZYLI DO CZEGO DOPROWADZA BRAK CZASU
Jak wszystkim wiadomo, RODZICIELKA najlepsza na świecie jest. Niestety pracująca mama ma jedną wielką wadę - za mało czasu dla swoich dzieci. Bo cóż to są 3 godziny?! - NIC.
Czas ten zazwyczaj jest mocno skoncentrowany, bo przecież gaduła taki musi opowiedzieć wszystko ze szczegułami. A jak są 2 szt to czasem tym trzeba bardzo rozsądnie dysponować, żeby dla każdego wystarczyło.
No i właśnie często jest tak, że dnia rozciągnąć się nie da, choćby nie wiem co.
Już sie kładą, już prawie śpią, ale jeszcze coś im sie przypomina.
Już rodzicielka cieszy sie "ciszą" wieczorną, a tu znowu jakiś nieletni przypaputuje i buzia mu się nie zamyka. Już matka w myślach zaczyna prasowanie, szykowanie obiadu na nastepny dzień, sprzątanie i w marzeniach też udaje się do "łóżkowic", a tu ciagle płyną informacje przeróżne z ust osobistych pociech. A jeszcze buziaczki, przytulaski, usypianki ....
I tak oto godzina pójścia spać z 21-ej przeciaga sie do "coraz bliżej" 22-giej, albo i później.
Czasem system nerwowy i tak już lekko zużyty zaczyna puszczać ...
- Dziecko, połóż no ty się w końcu do łóżka, bo dostanę chyba nerwicy pępka!
- Mamo, ale jak ty masz dostać nerwicy pępka?! Przecież nie jesteś pępowiną świata!
Apeluje zatem do MINISTRÓW, PREZYDENTÓW oraz innych osób decyzyjnych w tym kraju
ROZCIAGNIJCIE PROSZĘ DOBĘ O KILKA GODZIN. CHOĆBY O 3
To chyba nie jest wygórowane życzenie oraz wierzę że znajdą się inni, którzy swoimi łapkami się pod tym apelem podpiszą.
Albo ...
SZUKAM DOBRZE PŁATNEJ PRACY NA PÓŁ ETATU
Rysunek made by MEAART
Czas ten zazwyczaj jest mocno skoncentrowany, bo przecież gaduła taki musi opowiedzieć wszystko ze szczegułami. A jak są 2 szt to czasem tym trzeba bardzo rozsądnie dysponować, żeby dla każdego wystarczyło.
No i właśnie często jest tak, że dnia rozciągnąć się nie da, choćby nie wiem co.
Już sie kładą, już prawie śpią, ale jeszcze coś im sie przypomina.
Już rodzicielka cieszy sie "ciszą" wieczorną, a tu znowu jakiś nieletni przypaputuje i buzia mu się nie zamyka. Już matka w myślach zaczyna prasowanie, szykowanie obiadu na nastepny dzień, sprzątanie i w marzeniach też udaje się do "łóżkowic", a tu ciagle płyną informacje przeróżne z ust osobistych pociech. A jeszcze buziaczki, przytulaski, usypianki ....
I tak oto godzina pójścia spać z 21-ej przeciaga sie do "coraz bliżej" 22-giej, albo i później.
Czasem system nerwowy i tak już lekko zużyty zaczyna puszczać ...
- Dziecko, połóż no ty się w końcu do łóżka, bo dostanę chyba nerwicy pępka!
- Mamo, ale jak ty masz dostać nerwicy pępka?! Przecież nie jesteś pępowiną świata!
Apeluje zatem do MINISTRÓW, PREZYDENTÓW oraz innych osób decyzyjnych w tym kraju
ROZCIAGNIJCIE PROSZĘ DOBĘ O KILKA GODZIN. CHOĆBY O 3
To chyba nie jest wygórowane życzenie oraz wierzę że znajdą się inni, którzy swoimi łapkami się pod tym apelem podpiszą.
Albo ...
SZUKAM DOBRZE PŁATNEJ PRACY NA PÓŁ ETATU
Rysunek made by MEAART
Linki do tego posta
Etykiety:
Marian,
przypadki braci G.,
Takie tam
czwartek, 2 lutego 2012
OSZCZĘDZANIE
Jak nauczyć dziecko oszczędzania?
Łatwo nie jest. Dzieci bowiem w swym cudnym cukierkowym świecie nie do końca mają świadomość skąd biorą się pieniądze. Zarabia się, a i owszem, bo przecież rodzicielka chodzi do pracy. Ale to, że nie jest to niczym nieograniczone źródło - pojąć ciężej. Nie raz słyszałam od Mariana:
- Nie przejmuj sie mamo. Jak ci zabraknie pieniążków, to pójdziesz do bankomatu i wyciągniesz!
Jakie to proste.
W związku z bliskim już bardzo wyjazdem ratolośli, zaczęłąm się zastanawiać co zrobić, żeby nie musieć im ewentualnie dostyłać kasy. Pamiętam wszak swoje wyjazdy na kolonie ...
- Słuchajcie, mozemy umówic się następujaco - zaczęłam poważnie - Jeśli z wyjazdu zostaną wam jakieś pieniądze, na ten przykład 20 zł, to ja w domu w nagrodę za oszczędzanie dołożę wam 10zł. Jak 30 - to 15zł ...
- Super - uradował się Krzyś - miałem zabrać ze sobą 60 zł, czyli po 10 zł na dzień. Ale wezmę 150 i tylko 60 wydam. Reszta mi sie rozmnoży po powrocie.
Ja niestety nie wpadłam na to że mam takie bystre dzieci. Dopracowaliśmy zatem szczegóły umowy, tak abym po ich wypoczynku, nie musiała oglaszać upadłości konsumenckiej.
Oraz ... pakujemy się !!!
A wam życzymy WSZYSTKIEGO CIEPŁEGO !!!
Rysunek made by MEAART
Łatwo nie jest. Dzieci bowiem w swym cudnym cukierkowym świecie nie do końca mają świadomość skąd biorą się pieniądze. Zarabia się, a i owszem, bo przecież rodzicielka chodzi do pracy. Ale to, że nie jest to niczym nieograniczone źródło - pojąć ciężej. Nie raz słyszałam od Mariana:
- Nie przejmuj sie mamo. Jak ci zabraknie pieniążków, to pójdziesz do bankomatu i wyciągniesz!
Jakie to proste.
W związku z bliskim już bardzo wyjazdem ratolośli, zaczęłąm się zastanawiać co zrobić, żeby nie musieć im ewentualnie dostyłać kasy. Pamiętam wszak swoje wyjazdy na kolonie ...
- Słuchajcie, mozemy umówic się następujaco - zaczęłam poważnie - Jeśli z wyjazdu zostaną wam jakieś pieniądze, na ten przykład 20 zł, to ja w domu w nagrodę za oszczędzanie dołożę wam 10zł. Jak 30 - to 15zł ...
- Super - uradował się Krzyś - miałem zabrać ze sobą 60 zł, czyli po 10 zł na dzień. Ale wezmę 150 i tylko 60 wydam. Reszta mi sie rozmnoży po powrocie.
Ja niestety nie wpadłam na to że mam takie bystre dzieci. Dopracowaliśmy zatem szczegóły umowy, tak abym po ich wypoczynku, nie musiała oglaszać upadłości konsumenckiej.
Oraz ... pakujemy się !!!
A wam życzymy WSZYSTKIEGO CIEPŁEGO !!!
Rysunek made by MEAART
Linki do tego posta
Etykiety:
przypadki braci G.,
Takie tam
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Z WIZYTĄ U PROFESJONALISTY
- Dziecko, chodź podetniemy ci trochę włosy ... - zaproponowałam nieśmiało jakiś czas temu swojemu potomkowi. Zarósł wszak niemiłosiernie.
- Mamo, no proszę cię. Nie obraź się, ale wiesz, ty jesteś mamą a nie fryzjerką. Raczej się nie znasz!.
Co prawda to prawda. Fryzjerką (przynajmniej z zawodu) nie jestem. Ale czy tak zupełnie się nie znam?! Jak wszystkim wiadomo, matki posiadają wiele różnych funkcji, niektórych nawet bardzo pożytecznych. Jedną z moich jest pasja znęcania się nad włosami - cudzymi. Nie wyobrażałam sobie jednak przykutego młodego do krzesła, ścinanego na siłę. Mógłby jeszcze o naruszenie swobody własnej osoby mnie posądzić i nie odzywać się co najmniej kilka dni. Odpuściłam więc, choć nie powiem, perspektywa "cichego tygodnia" kusiła ...
W perspektywie niedalekiej, a raczej bliskiej bardzo pojawił się wyjazd potomstwa na ferie zimowe. Niby w czapkach bo zimno, niby nic nie widać, ale czasem nakrycie głowy zdejmować chyba będą?! Przekonałam potomstwo, w liczbie szt 2, na zmianę fryzur. Oczywiście pod ręką profesjonalisty. Bo przecież matka wiekowa, staroświecka się nie zna.
Jakże ciekawe były ich miny po wyjściu od fryzjera ...
Chłopcy płakali pół drogi do domu.
- Mamo, jakie to szczęście że mamy ferie. Przez najbliższe 2 tygodnie nie wychodzę z domu, a już na pewno nie zdejmuję czapki. I niech nikt nie waży się nas odwiedzać - zanim mi włosy nie odrosną! - oznajmił Marian
- Wiesz, chyba jednak ty ścinasz najlepiej na świecie! - ze łzami w oczach wyszeptał Krzyś.
To że pani fryzjerce nie poszło, to trzeba jej przyznać. Ale od czego jest najlepsza na świecie rodzicielka?! Od ratowania pociech swych ukochanych!
Krzysia włoski wyrównane. Znowu wygląda jak syn. Marian potargany i wy-żelowany stwierdził że przeżyje odrastanie i jak tylko grzywka będzie miała więcej niż 2 mm poprosi o "naprawienie" moją ręką.
Wiara w rodzicielkę odzyskana! Pewnie przez najbliższe kilka miesięcy będę mogła znowu z radością pastwić się nad ich włosami wymyślając ogólnie akceptowalne dziwactwa. Szkoda tylko że słono mnie to kosztowało.
Rysunek made byMEAART
- Mamo, no proszę cię. Nie obraź się, ale wiesz, ty jesteś mamą a nie fryzjerką. Raczej się nie znasz!.
Co prawda to prawda. Fryzjerką (przynajmniej z zawodu) nie jestem. Ale czy tak zupełnie się nie znam?! Jak wszystkim wiadomo, matki posiadają wiele różnych funkcji, niektórych nawet bardzo pożytecznych. Jedną z moich jest pasja znęcania się nad włosami - cudzymi. Nie wyobrażałam sobie jednak przykutego młodego do krzesła, ścinanego na siłę. Mógłby jeszcze o naruszenie swobody własnej osoby mnie posądzić i nie odzywać się co najmniej kilka dni. Odpuściłam więc, choć nie powiem, perspektywa "cichego tygodnia" kusiła ...
W perspektywie niedalekiej, a raczej bliskiej bardzo pojawił się wyjazd potomstwa na ferie zimowe. Niby w czapkach bo zimno, niby nic nie widać, ale czasem nakrycie głowy zdejmować chyba będą?! Przekonałam potomstwo, w liczbie szt 2, na zmianę fryzur. Oczywiście pod ręką profesjonalisty. Bo przecież matka wiekowa, staroświecka się nie zna.
Jakże ciekawe były ich miny po wyjściu od fryzjera ...
Chłopcy płakali pół drogi do domu.
- Mamo, jakie to szczęście że mamy ferie. Przez najbliższe 2 tygodnie nie wychodzę z domu, a już na pewno nie zdejmuję czapki. I niech nikt nie waży się nas odwiedzać - zanim mi włosy nie odrosną! - oznajmił Marian
- Wiesz, chyba jednak ty ścinasz najlepiej na świecie! - ze łzami w oczach wyszeptał Krzyś.
To że pani fryzjerce nie poszło, to trzeba jej przyznać. Ale od czego jest najlepsza na świecie rodzicielka?! Od ratowania pociech swych ukochanych!
Krzysia włoski wyrównane. Znowu wygląda jak syn. Marian potargany i wy-żelowany stwierdził że przeżyje odrastanie i jak tylko grzywka będzie miała więcej niż 2 mm poprosi o "naprawienie" moją ręką.
Wiara w rodzicielkę odzyskana! Pewnie przez najbliższe kilka miesięcy będę mogła znowu z radością pastwić się nad ich włosami wymyślając ogólnie akceptowalne dziwactwa. Szkoda tylko że słono mnie to kosztowało.
Rysunek made byMEAART
Linki do tego posta
Etykiety:
przypadki braci G.,
Takie tam
czwartek, 12 stycznia 2012
POBUDKA
Normalnie, godzina 6 rano wydaje się być bardzo niehumanitarną jeśli chodzi o wstawanie. Tego dnia jednak, coś się zmieniło...
- Mamo, już się ubrałem - dotarło do mnie z za światów, kiedy to właśnie rozkoszowałam się w najlepsze urokami snu, już nie tak głębokiego.
- hyyy?? - wydobyło się z wnętrza mnie. Nie byłam w stanie wyartykułować nic więcej, ponieważ nie mogłam złapać kontaktu "z bazą"
- Ubrałem się już, umyłem zęby. Czy zanim zrobisz mi śniadanko, mogę włączyć sobie komputer? - zapytał słodko.
- Ok, ale obudź Krzysia, ja już wstaję.
To powiedziawszy, zamknęłam oczy na minutkę, marząc żeby to był tylko jakiś głupi żart. Usłyszałam z daleka ...
- Krzysiu wstawaj! Krzysiu! Krzysiek ...
Po chwili Marianowe wołanie zabrzmiało nad moją głową.
- Mamo, chyba nie powinienem jeszcze krzyczeć co?
- No raczej nie, bo normalni ludzie jeszcze śpią.
- No, a on wcale nie chce wstać! - dodał oburzony.
Podniosłam swój zwłok i kątem oka spojrzałam na zegarek, a że wzrok mam średniej jakości, w ciemności wymacałam okulary, bo coś dziwne cyfry mi się bez nich ukazywały.
Jakże wielka radość moja nastała.
- Synu, jest 2:20! Środek nocy. Możemy jeszcze SPAĆ!
- To ty sobie pośpij, a ja sobie pogram i obejrzę bajkę.
Rozczarował się biedak, kiedy zdecydowanie poprosiłam aby w trybie natychmiastowym znalazł się w łóżku.
Tak o to marzenie o śnie nieco dłuższym niż 2 godziny się spełniło.
Następnej nocy, Marian znowu usiłował wykorzystać nocne przebudzenie.
- Mamo, jest 2ga, a ja się już wyspałem. Mogę ... yyyy ... czy może nie?! Chyba lepiej pójdę spać?!
- Brawo. SPAĆ! Ale najpierw powiedz mi nazwy miesięcy!
- Styczeń, luty, marzec ....ja chyba jednak jestem śpiący. Ale to jest terror, żeby w środku nocy dziecko przepytywać.
Od tej pory nawet nie usiłuje wstawać wcześniej niż przyzwoitość pozwala, a nazwy miesięcy wyrecytuje nawet w środku nocy!
Rysunek made by MEAART
- Mamo, już się ubrałem - dotarło do mnie z za światów, kiedy to właśnie rozkoszowałam się w najlepsze urokami snu, już nie tak głębokiego.
- hyyy?? - wydobyło się z wnętrza mnie. Nie byłam w stanie wyartykułować nic więcej, ponieważ nie mogłam złapać kontaktu "z bazą"
- Ubrałem się już, umyłem zęby. Czy zanim zrobisz mi śniadanko, mogę włączyć sobie komputer? - zapytał słodko.
- Ok, ale obudź Krzysia, ja już wstaję.
To powiedziawszy, zamknęłam oczy na minutkę, marząc żeby to był tylko jakiś głupi żart. Usłyszałam z daleka ...
- Krzysiu wstawaj! Krzysiu! Krzysiek ...
Po chwili Marianowe wołanie zabrzmiało nad moją głową.
- Mamo, chyba nie powinienem jeszcze krzyczeć co?
- No raczej nie, bo normalni ludzie jeszcze śpią.
- No, a on wcale nie chce wstać! - dodał oburzony.
Podniosłam swój zwłok i kątem oka spojrzałam na zegarek, a że wzrok mam średniej jakości, w ciemności wymacałam okulary, bo coś dziwne cyfry mi się bez nich ukazywały.
Jakże wielka radość moja nastała.
- Synu, jest 2:20! Środek nocy. Możemy jeszcze SPAĆ!
- To ty sobie pośpij, a ja sobie pogram i obejrzę bajkę.
Rozczarował się biedak, kiedy zdecydowanie poprosiłam aby w trybie natychmiastowym znalazł się w łóżku.
Tak o to marzenie o śnie nieco dłuższym niż 2 godziny się spełniło.
Następnej nocy, Marian znowu usiłował wykorzystać nocne przebudzenie.
- Mamo, jest 2ga, a ja się już wyspałem. Mogę ... yyyy ... czy może nie?! Chyba lepiej pójdę spać?!
- Brawo. SPAĆ! Ale najpierw powiedz mi nazwy miesięcy!
- Styczeń, luty, marzec ....ja chyba jednak jestem śpiący. Ale to jest terror, żeby w środku nocy dziecko przepytywać.
Od tej pory nawet nie usiłuje wstawać wcześniej niż przyzwoitość pozwala, a nazwy miesięcy wyrecytuje nawet w środku nocy!
Rysunek made by MEAART
Linki do tego posta
Etykiety:
Marian,
przypadki braci G.,
Takie tam
czwartek, 5 stycznia 2012
Z serii ważne telefony
- MamoOo - usłyszałam Marianowe w słuchawce telefonu - bo wiesz co?! Ja dostałem uwagę. Ale ją zakleiłem, bo pani dawała karteczki ... i przykleiłem ...
- I...? - czekałam na ciąg dalszy opowieści.
- Bo to znaczy że ona jest, ale jakby jej nie było?!
- No w zasadzie to tak
- I wściekła jesteś na mnie?
- Wiesz, nie powinieneś tak robić, ale się sam przyznałeś, więc nie.
- I nie urwiesz mi głowy? - zapytał zdziwiony
- Mogę się pozłościć i wymyślić jakąś karę, ale generalnie to nie widzę takiej potrzeby
- To kiedy wracasz? - zapytał odetchnąwszy z ulgą.
Ciekawe czy gdybym zagroziła rozczłonkowaniem ciała, albo chociaż szlabanem na komputer w dniu dzisiejszym, to wymieniłby zamki?!
A może starałby się udobruchać swoją rodzicielkę tak zwanym podlizywaniem?! I chociaż czynność ogólnie uznana za mało higieniczną, mogłaby w tym przypadku zaowocować na ten przykład kolejnym pięknym malowidłem, albo co najmniej porządkiem na biurku (jeśli uznałby iż przewinienie popełnione, było ogromne)
Następnym razem będę musiała mocno się zastanowić zanim powiem ostatnie zdanie.
Rysunek made by MEAART
- I...? - czekałam na ciąg dalszy opowieści.
- Bo to znaczy że ona jest, ale jakby jej nie było?!
- No w zasadzie to tak
- I wściekła jesteś na mnie?
- Wiesz, nie powinieneś tak robić, ale się sam przyznałeś, więc nie.
- I nie urwiesz mi głowy? - zapytał zdziwiony
- Mogę się pozłościć i wymyślić jakąś karę, ale generalnie to nie widzę takiej potrzeby
- To kiedy wracasz? - zapytał odetchnąwszy z ulgą.
Ciekawe czy gdybym zagroziła rozczłonkowaniem ciała, albo chociaż szlabanem na komputer w dniu dzisiejszym, to wymieniłby zamki?!
A może starałby się udobruchać swoją rodzicielkę tak zwanym podlizywaniem?! I chociaż czynność ogólnie uznana za mało higieniczną, mogłaby w tym przypadku zaowocować na ten przykład kolejnym pięknym malowidłem, albo co najmniej porządkiem na biurku (jeśli uznałby iż przewinienie popełnione, było ogromne)
Następnym razem będę musiała mocno się zastanowić zanim powiem ostatnie zdanie.
Rysunek made by MEAART
Linki do tego posta
Etykiety:
Takie tam
sobota, 31 grudnia 2011
HAPPY NEW YEAR
Podsumowanie minionego roku ...
Bilans ogólny wychodzi raczej na +, bo jakże mogłoby by inaczej.
Jesteśmy zdrowi, mam pracę. Wzbogacona o kilka życiowych doświadczeń, przez co mądrzejsza?!
Pewnie i kilka małych dobrych uczynków na koncie by się znalazło.
Jest SUPER.
Postanowienia noworoczne?!
- będę lepszym człowiekiem
- będę mniej krzyczeć i przestanę być wredną jędzą
- zacznę pisać książkę - wymyślenie np tytułu to również można uznać za początek
- moje dzieci nie będą się mnie wstydzić kiedy śpiewam - przestanę śpiewać lub ograniczę się do miejsc odludnych
Prognoza długoterminowa, na najbliższe dziesięciolecie
- dorobię się samochodu
- nauczę się grać na pianinie, lub saksofonie- grę na nerwach opanowałam do perfekcji
- napiszę książkę - tą, którą zacznę w tym roku
A Wam/Nam
Bilans ogólny wychodzi raczej na +, bo jakże mogłoby by inaczej.
Jesteśmy zdrowi, mam pracę. Wzbogacona o kilka życiowych doświadczeń, przez co mądrzejsza?!
Pewnie i kilka małych dobrych uczynków na koncie by się znalazło.
Jest SUPER.
Postanowienia noworoczne?!
- będę lepszym człowiekiem
- będę mniej krzyczeć i przestanę być wredną jędzą
- zacznę pisać książkę - wymyślenie np tytułu to również można uznać za początek
- moje dzieci nie będą się mnie wstydzić kiedy śpiewam - przestanę śpiewać lub ograniczę się do miejsc odludnych
Prognoza długoterminowa, na najbliższe dziesięciolecie
- dorobię się samochodu
- nauczę się grać na pianinie, lub saksofonie- grę na nerwach opanowałam do perfekcji
- napiszę książkę - tą, którą zacznę w tym roku
A Wam/Nam
Życzę dużo miłości,
Bo jak bez miłości żyć?!
Życzę Wam/Nam radości,
Bo lepiej pogodnym być.
Kasy odrobinkę, bo choć szczęścia nie daje,
To czasem się przydaje
Mądrych decyzji, szalonych zdarzeń.
Życzę Wam/Nam spełnienia marzeń.
Życzę Wam/Nam
lepszego 2012
Linki do tego posta
Etykiety:
koncert życzeń,
Nowy Rok,
Takie tam
niedziela, 25 grudnia 2011
CZYNNE od 7 do 22
W godzinach późno wieczornych, jak na małoletnich powiedziałabym nawet nieprzyzwoicie późnych, rodzicielka potomstwa swego zasiadła wygodnie na kanapie po dłuuugim Świątecznym dniu. Zaliczyła wcześniej głupawkę wieczorną z domownikami, po czym ułożyła nieletnich do łóżek ...
- MaaaaMoooooo - rozległo się donośne z pokoju potomstwa
- Słucham ja was
- Mogę poczytać?
- Nie
- A ja? - zapytał drugi
- Nie, bo jest za późno
- Uśpisz mnie?
- Nie - odpowiedziałam grzecznie
- Czy nie czujesz potrzeby zaspokojenia naszych potrzeb?
- Owszem, ale w godzinach 7-22
- Od 7?! - zapytał Krzyś z podstępnym uśmieszkiem
- Tak, ale w dni wolne od pracy dopiero od 10:00
Zakładając że będą się stosowali do godzin pracy, jest szansa że jeszcze jutro się wyśpię.
Rysunek made by MEAART
- MaaaaMoooooo - rozległo się donośne z pokoju potomstwa
- Słucham ja was
- Mogę poczytać?
- Nie
- A ja? - zapytał drugi
- Nie, bo jest za późno
- Uśpisz mnie?
- Nie - odpowiedziałam grzecznie
- Czy nie czujesz potrzeby zaspokojenia naszych potrzeb?
- Owszem, ale w godzinach 7-22
- Od 7?! - zapytał Krzyś z podstępnym uśmieszkiem
- Tak, ale w dni wolne od pracy dopiero od 10:00
Zakładając że będą się stosowali do godzin pracy, jest szansa że jeszcze jutro się wyśpię.
Rysunek made by MEAART
Linki do tego posta
Etykiety:
Takie tam
Subskrybuj:
Posty (Atom)







