czwartek, 23 października 2014

PIERŚCIONKI, NOŻYCZKI I HALLOWEENOWE ŁAMIANIE ZĘBÓW

Dzisiaj będzie jak zwykle o moich fajnych dzieciach, więc jak zwykle będzie nudno.
... i jeszcze o tym, jak to z tradycjami irlandzkimi jestem do tyłu.

Już nie pamiętam czym się chwaliłam a czym nie. Jak nic, to wszystko wina pogody (chociaż póki co nie narzekam, ale jesień jest jesienią), no bo przecież nie wieku.

Jakich czas temu syn starszy po powrocie ze szkoły
- Dostałem "exelenta" (czyli coś w stylu wyróżnienia) z pracy domowej
- Super
- Jako jedyny z klasy! - zaznaczył dobitnie
- Wow, to z czego to?!
- Siedzisz?! - zapytał że niby w trosce o moje bezpieczeństwo - z ANGIELSKIEGO

Dodam tylko że Krzyś jest jedynym Polakiem w klasie i jednym z 8 obcokrajowców na jakieś 30szt!

Dni temu kilka, oprócz pięknych ocen z testów (nauka, geografia, hiszpański, i nie wiem co jeszcze) przyniosło mi dziecię takie cudeńko.


Projekt z zajęć praktycznych - wieszak na nożyczki.
Ciekawe po kim to zamiłowanie do dłubactwa w drewnie.

Syn młodszy oczywiście nigdy nie pozostaje w tyle.
Dzisiaj mieli w szkole coś co przypominało trochę nasze Andrzejki, tylko data się nie zgadza. To podobno ich halloweenowa tradycja. Każdy dostał po kawałku ciasta zwanego BARM BREAD. Przypomina trochę naszego keksa. Szczęśliwiec, któremu trafi się kawałek z pierścionkiem, wyjdzie za mąż lub się ożeni - w zależności od upodobań - z osoba której podaruje ów pierścionek.
Oczywiście Marcin prawie sobie zęba połamał. Nie na orzechu czy rodzynkach, tylko na pierścionku właśnie. Dalej utrzymuje że poczeka przynajmniej po osiemnastki ... Ale kto go tam wie.

Drogie panie, potencjalne kandydatki, Marian decyzji jeszcze nie podjął. Można matce jego przesyłać drobiazgi w celu przekonania jej. Może zdecyduje się poprzeć waszą kandydaturę, albo chociaż wpisać na listę.
Rodzicielka syna swego lubi:
czekoladę, orzeszki, skarpetki, ciepłe piżamy, kubki, kwiatki ... o alkoholu nie wspominam, bo to dotyczy nieletnich.  Jak coś mi się przypomni to dodam do listy.
Jak to dobrze ze jak nie miałam w tym wieku takich dylematów.

sobota, 11 października 2014

SZYKUJE SIĘ MEGA WEEKEND, CZYLI IRLANDIA PÓLNOCNA W NATARCIU

Jak się człowiek spieszy ...
... to powinien wziąć coś na uspokojenie!
Złośliwości losu.
Mikser się obraził, odkurzacz przestał ze mną gadać w środku nocy. Rano mu przeszło - że niby zmęczony był czy co?! Ja wiem że na noc się nie powinno najadać, ale myślałam że odkurzaczy te zasady nie dotyczą.

A to tylko dla tego że chciałam odgruzować mieszkanie - jak co tydzień, tylko ciut wcześniej. Zazwyczaj akcja "sprzątanie" ma u nas miejsce w sobotę. Tym razem zagoniłam potomstwo do sprzątania już w czwartek. W sobotę nie będzie na to czasu gdyż .... na weekend przyjeżdża moja BZDĘGA, a chłopcy idą z moją ulubioną młodsza siostrą do kina!!!

No cóż Aga będzie musiała uruchomić swoją wyobraźnię. Ale co to dla niej?!

To będzie SUPER WEEKEND!

poniedziałek, 6 października 2014

DZIWNA TA JESIEŃ, CZYLI JAK POTOMSTWO POTRAFI MATKĘ ZASKOCZYĆ.

Dziwne zaczynają się poranki.
Za oknem wiatr, deszcz, zimno ...
Ostatnią rzeczą jaką chciałabym zrobić, to wyłonić się spod kołdry.
Z objęć Morfeusza wyrwał mnie dźwięk miksera.
Syn mój ulubiony starszy robił na śniadanie omlety.


I'm loving it!


A z cyklu Marianowy zawrót głowy:
Dnia któregoś w nie tak odległej przeszłości, w drodze do szkoły.
- Mamo, wkurzasz mnie!
- No co ty nie powiesz?! Ty mnie też.
- Świetnie! A wiesz co to oznacza?!
- Co?
- Że jesteś moją MATKĄ!

Pozostawię bez komentarza.

piątek, 3 października 2014

JESIEŃ. PIĘKNA, MOKRA JESIEŃ.

No i zaczęło się.
Pada! I to nie tak przelotnie jak to ma w zwyczaju, tylko regularnie, długo, wkurzająco, upierdliwie ...


Wychodząc z Marianem do szkoły, kurtki przeciwdeszczowej nie wzięłam, bo syn starszy zdążył mi ją zgubić, więc nie jestem w posiadaniu. Nie wzięłam też parasolki - bo tylko była lekka mżawka, jakby coś smarkało. Stwierdziłam że wystarczy mi kaptur w bluzie. Naszykowana jak na rower, bo taki był mój plan, pomaszerowałam z potomkiem.
Wracając trzymałam spodnie żeby mi nie spadły. Okazuje się że gumka nie musi być za luźna żeby walczyć z grawitacją. Wystarczy że się przesiąknie kompletnie wodą.
Ociekająca wodą, wróciłam, rower sobie dzisiaj darowałam. 2gi prysznic w dniu dzisiejszym mam zaliczony.
Teraz będę usiłowała dopłynąć do urzędu.

A poza tym żadnych skarg i zażaleń. Szczególnie na szkołę.
Potomek starszy na ten przykład zapisał się do klubu naukowego i koszykówki.
Kilka dni temu poinformował iż jako jedyny z klasy dostał "exelenta" z pracy domowej ... z angielskiego. Dodam że jest jedynym Polakiem w klasie. Pragnę wierzyć iż  to moje dziecko jest bystre, a nie poziom w klasie niski.

Byle do wiosny!



Zdjęcie znalezione w sieci

środa, 1 października 2014

SAMOOCENA

Co się zmieniło we wrześniu tego roku?!
Moje dzieci znowu pokochały szkołę.

Niewiarygodne

Wczoraj Marian miał bliskie spotkanie z noga od ławki. W klasie w oczach dziewczyn jet zapewne twardzielem, któremu guz urósł, a on nawet się nie skrzywił.
Jak to zobaczyłam ...

- Wow! stary, urosła ci druga głowa!
- Nie, powiększyła mi się przestrzeń mózgowa. Teraz jestem mądrzejszy

Jak to dziecku ud razu samoocena wzrosła.