środa, 20 sierpnia 2014

SZEWC BEZ BUTÓW CHODZI, A ZAKRĘCENI W RÓŻNYCH, CZYLI OSTATNI ODCINEK WSPOMNIEŃ

Tak, właśnie tak
Podczas wakacji w Polandii nabyłam drogą kupna sandałki przepięknej urody i cudnej ceny.
Z tą urodą oczywiście można się nie zgodzić, wszak nad gustami się nie dyskutuje. Zaletę jednak mają ważną - są mega wygodne i jak się okazało oryginalne.

Wychodziłam gdzieś z potomstwem. Jak zwykle w pośpiechu. Założyłam szybko nowy nabytek na swe szanowne stopy i pomknęliśmy. Przez chwilę przegalopowała przez me czoło myślą niezmącone jakaś wątpliwość. Byłam pewna że w sklepie nie zauważyłam żeby sandałki przyozdobione były koralikami. Szybko jednak odgoniłam myśl dziwaczną zwalając wszystko na wszędobylski upał i żar lejący się z nieba i ogólne zmęczenie organizmu - jak to na wakacjach bywa.
W pewnym momencie naszej wędrówki, wpadł mi do buta kamyk. I wtedy to właśnie zauważyłam że buty faktycznie są różne.Nie żeby od razu kozak i trampek, ale jednak różne.
Jak to się mogło stać?! Nie wiem. Podejrzewam tylko że nabrawszy nieco "erotycznej powierzchni użytkowej", nie byłam w stanie zapiąć obuwia trzymając stopy razem. Musiały być znacznie od siebie oddalone (tak przypuszczam). A że pole widzenia w moim przypadku to nie jest pierwsza klasa. Może drugi wagon, ale jednak klasa ekonomiczna, to i wzrokiem tak oddalonych od siebie nie ogarnęłam ...


Siedziałam potem wieczorem jak ten kopciuszek i wypruwałam bonusowe koraliki.
Najbardziej zastanawiające w tym wszystkim jest to, że każdy kto mnie widział i z kim miałam przyjemność rozmawiać zauważył był ów szczegół. Wszyscy jednak myśleli że tak ma być. Że to moja dusza artystyczna znalazła ujście.
Nie sadziłam że ze mną jest aż tak źle


2 komentarze:

  1. :-)) a z koraliczkow napewno cos "wyprodukujesz"
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mi sie zdarzyło. Olałam sprawe i nikt nie zauważał.

    OdpowiedzUsuń