niedziela, 23 lutego 2014

IMIENINOWY BONUS CZYLI JAK ZAGIĘŁAM CZASO-PRZESTRZEŃ

Ostatni tydzień spędziłam w Polandii.
To był cudny czas.
Co prawda spędzony z kalendarzem i zegarkiem w ręku, bardzo intensywny, ale cudny.
Latałam po urzędach, bankach, instytucjach różnych.
Odwiedziłam nawet kilkakrotnie swoją ulubioną dentystkę - co by porządkowaną do domu wrócić.
Razu jednego, chyba zmęczona całym dniem, zasnęłam na fotelu dentystycznym - sama w to nie wierzę.
Spotkałam się z ukochanymi znajomymi, nawet jeden chrzest w roli matki chrzestnej zaliczyłam. Z wieloma jednak nie udało mi się spotkać, nawet skontaktować, czego bardzo żałuję.
Wszystko przez to, że doba ma tylko 24 godziny!
Co ja bym dała, żeby była ciut dłuższa ...
A ponieważ zdarza się tak, że marzenia się spełniają, to w sobotę, z okazji imienin dostałam dodatkową godzinę gratis.
Tak, tak - zagięłam czaso-przestrzeń.
Sobota miała 25 godzin.
Co prawda tylko dlatego że zmieniłam strefę czasową zyskując w ten sposób 60 min, ale zawsze to już coś.

Tak więc kochani, cieszę się że mogłam spędzić z wami ten tydzień. Z tymi, z którymi mi się nie udało - przepraszam i bardzo żałuję.
Bardzo tęsknię!
 
Oraz chciałam powiedzieć że to nie był łatwy wylot. Gorszy chyba niż pół roku temu, kiedy to postanowiłam zamieszkać na wyspach.

Ale i tak będę przylatywać, oraz liczę na wasze odwiedziny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz