poniedziałek, 10 września 2012

SZKLARZ

Nad zaletami swymi, mogłabym rozpisywać się nie dzień, lecz dwa nawet. Wszak jestem bystra, mądra, urocza, zdolna .... oraz skromna nad wyraz.
Jednostką upartą i zawziętą jestem również. Większość moich znajomych mogłaby to potwierdzić.

Zrobiłam sobie szafę. W zasadzie to zrobili ją znajomi, mojego znajomego. Szło im długo, ale się udało. Ponieważ pomysłów miałam milion i jeszcze więcej w trakcie realizacji "zamówienia", nie mieli łatwego zadania. Z efektu jednak zadowolona jestem bardzo. W wersji (jak myślałam) ostatecznej, miało być lustro.
Umówiłam się ze szklarzem na pomiar.
- W poniedziałek koło godziny 10, ktoś do pani przyjedzie.
W tenże poniedziałek, w okolicy godziny 13 udałam się do zakładu szklarskiego, żeby grzecznie acz stanowczo zgłosić swoje niezadowolenie z tytułu olania mnie. Na drzwiach zobaczyłam kartkę :
"W dniu tym i tamtym (poniedziałek) zakład czynny od godziny 14:00"
W duchu wyrwało mi się kilka słów potocznie zwanych wulgarnymi.
Po 14:00 wykonałam telefon
- A mieliśmy do Pani przyjechać??!!
- Z tego co wiem - tak. Chyba że ja coś pokręciłam.
- Oj tak, przepraszam. Bo widzi pani, w kalendarzu zapisała panią szefowa. Tylko że nic nam nie powiedziała i jest na urlopie. Czy możemy umówić się na inny dzień?

Ponieważ sama wiem jak czasem komunikacja międzyludzka zawodzi, zgodziłam się grzecznie. Za tydzień czekałam o umówionej godzinie.
Po kolejnych 2, kiedy to nie doczekałam się kolejny raz, postanowiłam znowu zadzwonić

- A miał ktoś do pani przyjść?! - w słuchawce zabrzmiał głos zdziwionej pani. - To pracownicy panią zapisali jak byłam na urlopie i nic mi nie powiedzieli, wiec wysłałam ich do Warszawy ...

Kolejny termin został ustalony.
Przyszli za 4 razem.
Wymierzono moje drzwi w tą i w tamtą i z powrotem.
- Jeszcze dzisiaj zadzwoni do pani szefowa i poda dokładny koszt z montażem.

Na razie minęły 2 tygodnie. Oczywiście nikt nie zadzwonił.
Jak tylko będę w okolicy, zamierzam odwiedzić ów zakład i podziękować im pięknie za olanie sikiem prostym klienta. Może z nie największym zamówieniem, ale zawsze klienta, który mógłby później polecać usługi tu i tam. Uzyskali skutek odwrotny. Każdego komu do głowy wpadnie skorzystanie z ich usług, będę uprzedzać o sposobie ich pracy.

A co z moją szafą?!
Długo zastanawiać się nie musiałam, wszak pomysły szczególnie związane z wnętrzem mojego mieszkania to moja specjalność. Postanowiłam obić owe skrzydło materiałem. Problem zaczął się przy wyborze owego. Nic mi się nie podobało. Płótna były w nie takim odcieniu, bawełenki z nieciekawym wzorem. Aż razu pewnego zobaczyłam "LITERKI".
Zapałałam uczuciem do nich wielkim.
Oczywiście nabyłam drogą kupna odpowiedni kawałek, wyliczony tak, aby wystarczył również na osłonięcie kaloryfera i "obrusik" na stoliczek.
Wyobrażałam sobie że zamontowanie owego kawałka materiału przecudnej urody będzie jak przysłowiowa bułka z masłem. I o ile samo obicie płyty nie przysporzyło mi większych problemów, to z zamontowaniem okuć był problem. Okazało się że do tego nie wystarczą moje rączki. Poległo na tym 2 facetów. Dopiero 3, sposobem dał radę.
Teraz jestem już dumna i blada, oraz z radością chwalę się wam.
Nie sadziłam ze wyjdzie to aż tak fajnie.
Cóż, jednak ma się pomysły :)



6 komentarzy:

  1. No i wygląda super!!! A szklarz niech się pocałuje tam gdzie ...wiadomo! Skoro taki słowny jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech się pocałuje, a jak mu będzie niewygodnie to niech mnie cmoknie ;)

      Usuń
  2. Pomysł super! Wygląda naprawdę fajnie!
    Pewnie szklarz brał Cię na przetrzymanie ;-) Jak ja mam jakiś domowo-remontowy pomysł to mój małżonek zachowuje się IDENTYCZNIE jak Twój szklarz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostaje zaraz choróbki. Ilość moich pomysłów rośnie coraz szybciej w miarę upływu czasu. Jeśli dzisiaj miałam jeden, to jutro już są trzy, więc w moim przypadku się nie opłaca.

      Usuń
  3. Szkoda jednak,że nie lustro, bo by rozjaśniło pomieszczenie jednak jak tkanina sie zakurzy będzie znów szansa na lustro. A jakie Ty masz M-x że masz tyle schowków, szaf i zakamarków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam sobie że jak ta się zabrudzi, to mogę sobie zmieniać ;)
      W moich 37m2 jeszcze kilka zakamarków by się znalazło ;)
      Przyjedź, to zobaczysz ;)

      Usuń