czwartek, 2 lutego 2012

OSZCZĘDZANIE

Jak nauczyć dziecko oszczędzania?
Łatwo nie jest. Dzieci bowiem w swym cudnym cukierkowym świecie nie do końca mają świadomość  skąd biorą się pieniądze. Zarabia się, a i owszem, bo przecież rodzicielka chodzi do pracy. Ale to, że nie jest to niczym nieograniczone źródło - pojąć ciężej. Nie raz słyszałam od Mariana:
- Nie przejmuj sie mamo. Jak ci zabraknie pieniążków, to pójdziesz do bankomatu i wyciągniesz!
Jakie to proste.
W związku z bliskim już bardzo wyjazdem ratolośli, zaczęłąm się zastanawiać co zrobić, żeby nie musieć im ewentualnie dostyłać kasy. Pamiętam wszak swoje wyjazdy na kolonie ...
- Słuchajcie, mozemy umówic się następujaco - zaczęłam poważnie - Jeśli z wyjazdu zostaną wam jakieś pieniądze, na ten przykład 20 zł, to ja w domu w nagrodę za oszczędzanie dołożę wam 10zł. Jak 30 - to 15zł ...
- Super - uradował się Krzyś - miałem zabrać ze sobą 60 zł, czyli po 10 zł na dzień. Ale wezmę 150 i tylko 60 wydam. Reszta mi sie rozmnoży po powrocie.

Ja niestety nie wpadłam na to że mam takie bystre dzieci. Dopracowaliśmy zatem szczegóły umowy, tak abym po ich wypoczynku, nie musiała oglaszać upadłości konsumenckiej.
Oraz ... pakujemy się !!!

A wam życzymy WSZYSTKIEGO CIEPŁEGO !!!

Rysunek made by MEAART

6 komentarzy:

  1. Miłego - faktycznie - dzieci bystre - hahaha - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Sama bym tego lepiej nie wymyśliła! :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dochodzę do wniosku że przy nich bystra jestem ... jak woda w kiblu raczej.

      Usuń
  3. Hahahahha. Cfaniak...hahahahah

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli synuś bystry po mamusi...ewentualnie po tej wodzie w klozecie ;)
    A tak poważnie świetny pomysł.Zapożyczam i jednocześnie zapraszam do zabawy :)
    http://kropkagalopka.blogspot.com/2012/02/miasz-masz.html

    OdpowiedzUsuń