czwartek, 5 stycznia 2012

Z serii ważne telefony

- MamoOo - usłyszałam Marianowe w słuchawce telefonu - bo wiesz co?! Ja dostałem uwagę. Ale ją zakleiłem, bo pani dawała karteczki ... i przykleiłem ...
- I...? - czekałam na ciąg dalszy opowieści.
- Bo to znaczy że ona jest, ale jakby jej nie było?!
- No w zasadzie to tak
- I wściekła jesteś na mnie?
- Wiesz, nie powinieneś tak robić, ale się sam przyznałeś, więc nie.
- I nie urwiesz mi głowy? - zapytał zdziwiony
- Mogę się pozłościć i wymyślić jakąś karę, ale generalnie to nie widzę takiej potrzeby
- To kiedy wracasz? - zapytał odetchnąwszy z ulgą.

Ciekawe czy gdybym zagroziła rozczłonkowaniem ciała, albo chociaż szlabanem na komputer w dniu dzisiejszym, to wymieniłby zamki?!
A może starałby się udobruchać swoją rodzicielkę tak zwanym podlizywaniem?! I chociaż czynność ogólnie uznana za mało higieniczną, mogłaby w tym przypadku zaowocować na ten przykład kolejnym pięknym malowidłem, albo co najmniej porządkiem na biurku (jeśli uznałby iż przewinienie popełnione, było ogromne)

Następnym razem będę musiała mocno się zastanowić zanim powiem ostatnie zdanie.

Rysunek made by MEAART

2 komentarze:

  1. Och, panikujesz....i tak sie przyznał a nie powinien...musi sie nauczyc kłamać...troszkę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, wolałabym żeby radził sobie bez kłamania. Poza tym, taka wersja zdecydowanie mi odpowiada ;) Narozrabiam, ale potem się przyznam.

    OdpowiedzUsuń