czwartek, 31 marca 2011

Wiosna i miłosne obietnice

Marcinek z Helenką
Słoneczko jakby odważniej wyglądało z za chmur.
Place zabaw zagęszczają się w godzinach popołudniowych, kiedy to placówki oświatowe odpoczywają od uczniów, przedszkolaków i innych. Życie towarzyskie młodzieży znowu nabrało tempa.

- Mamo, obiecaj że już nie będę miał zajęć z logopedą - poprosił zapłakany Marian po wyjściu na dwór.
- Marcinku, ale przecież pani jest miła i chyba było całkiem fajnie?!
- Nie. No tak, i nie to żebym pani nie lubił, ale ...- tu nastąpiła przerwa na otarcie łez - przez to nie mogłem dotrzymać obietnicy!
- Jakiej obietnicy synku?
- Dzisiaj w przedszkolu obiecałem Heli, że spotkamy się na placu zabaw, przy karuzeli. Ona już poszła. Nie doczekała się! Czy wiesz jak musiało być jej przykro?! A ja dla niej nawet cukierki naszykowałem. Jak ja jej to wytłumaczę?
Pół godzinna rozmowa, spacer i dzikie koty, oraz obietnica, że następne zajęcia będą dopiero jak wróci z placu zabaw załagodziły sytuację.
Dzisiaj Helenka dostanie torebkę cukierków. Może mu wybaczy.

Swoją drogą, cóż za dobrze wychowany romantyk!

6 komentarzy:

  1. Proszę, jaki dobrze wychowany młody człowiek.
    A romantyzm musiał po kimś odziedziczyć wszak;-)
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo obietnic się dotrzymuje! I on o tym wie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akularku bo on oczywiście taki dobrze wychowany i romantyczny to po mamusi :)
    Całuski

    OdpowiedzUsuń
  4. Nivejko, nie sądziłam tylko że aż tak.
    Pozdrowienia dla Twoich krasnali

    OdpowiedzUsuń
  5. Stardust - dla mnie to szok :)

    OdpowiedzUsuń