sobota, 6 listopada 2010

Tramwaj marzeń

To był dzień jak każdy inny.
Ciężkie poranne wstawanie, kilka litrów kawy w pracy. Sztuczne uśmiechy do "ulubionego" szefa. Kilku nudnych klientów, kilka telefonów ... i zaczął się weekend.
Zamyślona, zdołowana trochę cudną jesienną pogodą wracała do domu. Teraz szybko robi się ciemno, więc powroty już nie są takie miłe. Tam gdzie wsiada zazwyczaj do tramwaju, jest jeszcze sporo miejsca. Gorzej zaczyna się przejeżdżając przez centrum Tłum, ścisk, jeden wielki koszmar.Ale to tylko kilka przystanków, więc zazwyczaj zaciska zęby i daje rade. Chroniczny ludziowstręt jest tak ściśnięty, że nie ma szans się odezwać, aż do czasu kiedy się rozluźni. Potem liczy tyko 1-2-3 przystanek i na następnym wysiadka.
Tego dnia, ścisk był wyjątkowy, najprawdopodobniej za sprawą deszczu.
 Ludzie tłoczyli się jak ogórki z reklamy pewnego sklepu. Jakiś stary dziad pchał się na nią niemiłosiernie. Trudno się dziwić, skoro nawet studenci trzymali swoje plecaki w górze.  Z całych sił starała się nie myśleć o średniej świeżości podróżujących i starcu za plecami. W pewnym momencie zauważyła iż pomimo postoju środka komunikacji, starzec porusza się - pewnie nerwowy, albo siku mu się chce - pomyślała.
Nie wytrzymała, kiedy ów stary śmierdziel nie przestając ruszać się dość rytmicznie, zaczął sapać i dyszeć. W szybie zobaczyła, że oczami błądzi gdzieś po suficie.
Nie wytrzymała
- Kurwa mać! - wykrzyknęła odwracając się do sapacza- Czy mógłby się pan o mnie nie ocierać?!?!?!?!
- Ja sie nie ocieram - odpowiedział czerwieniąc się i  nie przestając sapać.
- nie, k...wa - pomyślała - tylko masturbujesz się używając do tego mojej dupy
Sapacz wysiadł na następnym przystanku.
Jej radość nie trwała długo. Na kolejnym przystanku wysiadła znaczna ilość pasażerów, a połowa z pozostałych z uśmiechami dziwnymi patrzyła się na jej wielki zad.
Chciała zapaść się pod ziemię, ale była za daleko od domu.

Tak oto po raz pierwszy w życiu była oficjalnie i publicznie molestowana.

12 komentarzy:

  1. no proszę.... nie wystarczy mu, że capił to jeszcze sobie ulżyć chciał....
    Brawo za odwagę ... ja raczej próbowałabym zmienić miejsce z dala od capa niż się na niego wydzierać

    OdpowiedzUsuń
  2. Szpileczko - czasem warunki techniczne nie pozwalają na standardowe reakcje.
    Uwierz mi że zmiana miejsca była brana pod uwagę, ale tylko dach był wolny, no i padało.
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja tam gratuluję postawy!!!
    jak to mawiają w filach GO SISTERS... czy jakoś tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. oż fuj! co za bezczelny ocieracz! Bardzo dobrze, że mu zwróciłaś uwagę! Ja bym chyba puściła pawia :P

    ps. zmieniłam adres bloga na http://muuempire.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Didżejko - na szczęście nie miałam czym się pochaftować - że tak brzydko się wyrażę.
    Na pewno zajrzę na nowy adres.

    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba bym nie wytrzymala i zdzielila przez leb takiego typa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Stardust - nawet nie było się jak zamachnąć

    OdpowiedzUsuń
  8. o żesz kurwa! takie zdziadziałe dziady są obleśne, szczerze Ci współczuję... tez bym się pewnie wydarła :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki Asiu. Aktualnie mam traumę tramwajową. Niestety nie stać mnie jeszcze na 4 kółka i mam za daleko żeby brykać piechotą, więc będę walczyć ze swoimi strachami:)
    A herbatka stygnie ...
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  10. A to się amant tramwajowy trafił;-)))))

    OdpowiedzUsuń