piątek, 29 października 2010

Uprasza się ...


Złodzieje byli, są i będą. 
Jedni "skaczą" na banki, inni wynoszą rzeczy z warzywniaka. Zazwyczaj towarzyszy akcji zamieszanie oraz kłopoty, lub chociażby utrudnienie życia dla poszkodowanego.
Wczoraj mieliśmy włamanie (w sensie że w pracy).
Pan złodziej był jednakże tak uprzejmy, że psując zamek, nawet drzwi nie zadrapał. Szanowny waszmość zabrał drobne z kasy (grube są na koncie) oraz 3 komórki, w tym jedna działającą.
Dlaczego tylko tyle?! Bo największe skarby firmy - czytaj Marzenka i ja - wygrzewały się w domowym zaciszu. Rozejrzał się, nabałaganił i poszedł.
Utrudnienie powstałe w wyniku odwiedzin nieproszonego gościa - teraz chodzimy z kłódką.
Jak zawsze, można znaleźć tez pozytywne strony.
Będziemy miały nowy telefon. Może nawet taki, którego nie trzeba będzie ładować codziennie.
Oraz, jesteśmy teraz najbardziej strzeżoną firmą. Co chwila ktoś do nas zaglada z zaprzyjaźnionych firm na piętrze z pytaniem czy wszystko u nas ok.
Chyba poproszę szefa z tej okazji o zakup nowych filiżanek, żebym miała w czym kawa poczęstować szanownych ochroniarzy :)
Korzystając z okazji,
Uprasza się szanownego złodzieja, aby następnym razem zgasił za sobą światło.

4 komentarze:

  1. ahahah :D no bardzo kulturalny ten pan złodziej :P:P:P

    OdpowiedzUsuń
  2. :)) Jak dobrze, że nie pracowałaś po godzinach.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu - no no, tylko światła za sobą nie zgasił i szafek nie pozamykał.

    Pieprzu - ja na szczęście jestem zaprogramowana na "nie ma takiej opcji jak nadgodziny", a ponieważ jestem złośliwa, wredna i niemiła jak jestem zła, nikt nawet nie śmie mi tego proponować.
    Jeszcze tego by brakowało, żeby mnie ukradli.

    OdpowiedzUsuń
  4. ŁAdnie to opisałaś i z poczuciem humoru a przecież takie zdarzenie to jednak trauma.Zawsze.Za to teraz jesteście dosyc popularne.

    OdpowiedzUsuń