piątek, 30 lipca 2010

Zaczęło się

Łażenie po drzewach, bieganie po największych dziurach i zakamarach ...
ehhh ...!!!
To były czasy
Strupy na kolanach, krew na łokciach ...
I tylko jedna myśl - oby moje własne osobiste dzieci nie wpadły na podobne pomysły!

- Mamo, zobacz, skaleczyłem się - powiedział szeptem Marian
- Czym? - zapytałam widząc wielką ranę wielkości łepka od szpilki na paluszku
- SZKŁEM - wyszepał
- Bo my wybijaliśmy szyby proszę pani - powiedziała uradowana Hania
Drużyna w składzie: Krzyś, Marian i Hania wymyślili wspaniała zabawę, a w zasadzie to zawody kto wyrzej rzuci i kto wybije więcej szyb w altance na placu zabaw, na działkach.
- To teraz trzeba będzie wstawić nowe, za wasze kieszonkowe!
- Za moje też? - koleżanka zrobiła minę wystraszonego chomika i nie czekając na odpowiedź, czmychnela czym prędzej na swoją działkę.

W ramach resocjalizacji nieletnich, zarządzone zostało wspólne sprzątanie "placu zabaw", oraz jednodniowy zakaz gry dla moich prywatnych łobuziaków.
Szkła zostały pozbierane, trawa zgrabiona, śmieci wyrzucone.
Padła również obietnica używania mózgu podczas zabawy.

Zaczynam odkładać pieniądze na pokrycie przyszłych szkód.
A tak po cichu - czego mogłam się spodziewać po spadkobiercach moich genów.
Ja dorzuciłam do 1go pietra dorodnym jabłkiem, wybijając podwójna szybę w oknie sąsiadów. Oraz oczywiście za nic w świecie nie chciałam się przyznać, chociaż poszkodowany widział mnie przez okno - mógł przecież mieć omamy, a szyba była już dawno potłuczona ;)

2 komentarze:

  1. Nie dziwie się skoro twierdzisz że to geny :).Dobrze pamiętam swoje pantofelki komunijne z zadartą skórą na obcasach w dzień komunii od łażenia po wykopach wokół bloku i podobne , bo tez komunijne pantofelki mojej starszej córki wymazane smoła z drogi i tłumaczenie " Ja tylko chodziłam, nie moja wina że ona taka miękka".Bo pantofle były umazane po same kostki.Geny...Coś w ty jest...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci dzieci dzieci :) tak to z nimi bywa chyba... :)

    OdpowiedzUsuń