poniedziałek, 21 czerwca 2010

Bezrobotny i jego prawo

Bezrobotny w naszym kraju ma prawo ...
do siedzenia cicho, nie dyskutowania oraz efektywnego szukania pracy, oraz stania w urzędach cały dzień:)
Jak już wiecie, od kilku dni jestem osoba oficjalnie przyjętą do grona osób bezrobotnych.  Oczywiście bez prawa do zasiłku, ale to już trochę moja wina
I tu wskazówka, dla innych, którzy spokojnie wracają z krajów UE. Żeby pracę za granica można było zaliczyć np do lat pracy, potrzebujemy świstka zwanego U1. Z tego co zrozumiałam (a było gorąco i mogłam nie skumać) dokument taki, "wyrabia się" w lokalnym urzędzie pracy, czyli w UK jest to Job Center.
W związku z tym iż wspomnianego nie posiadam, odesłano mnie z PUP do WUP i tam, bardzo miłe Panie, wystąpią w moim imieniu  do urzędu w Irlandii Północnej po taki dokument. Może to potrwać +- 3 miesiące i wtedy dostanę zasiłek.
HURA!!!
A tym czasem.
Wzięłam formularze do dofinansowania do mieszkania. Złoże je za 3 miesiące, bo  dochód liczony jest jako średnia z ostatnich 3 do tyłu i zaświadczenia z UP nie maja znaczenia.
Chciałam złożyć papiery żeby dostać popularne "Rodzinne" wszak dzieci szt 2 wychowuje sama Zasada liczenia dochodu, jest taka sama jw. Tzn za 3 miesiące moim dochodem będą tylko alimenty, będziemy już wówczas wychudzeni, może nawet brudni, wtedy będę mogła złożyć wniosek i po miesiącu (jeśli panie urzędniczki do niczego się nie doczepią) zapadnie decyzja pozytywna ...
Mam wrażenie ze to kraj w którym obowiązują prawa dżungli. Przetrwają najsilniejsi. Jeśli za 3- 4 miesiące będziemy jeszcze żyć, to nam pomogą. Na szczęście mam mamę i Selera, którzy nie pozwolą nam  umrzeć z głodu. Ile jest takich osób, które nie maja wsparcia w bliskich i rodzinie ...
Nie ma to jak kraj Pro-rodzinny.

A oferty pracy są,  ale takie że musiałabym zatrudnić niańkę i za tyle ze na niańkę mnie nie będzie stać.
Nie pozostaje mi nic innego jak wziąć kocyk, książkę, kawkę i na zieloną trawkę :)

15 komentarzy:

  1. Czyli co??? Zęby w ścianę i żyjemy powietrzem, oraz miłością bliźniego??? Faktycznie bardziej pro-rodzinnego kraju, to ja nie znam;-(((

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakby to powiedzieć/napisać... żeby się nie denerwować :) nie będę komantowała prawa tego kraju. Życzę Ci natomiast szybkiego znalezienia pracy :) może mogłabyś się zareklmować na blogu? :) wiesz... takie cv ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ręce opadają!Życzę Ci szybkiego znalezienia dobrze płatnej(a co!)pracy i ściskam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Akularku - a jak zdrowo! 3 miesięczna głodówka ...

    Mała Mi - nie dziękuję.
    Myślałam o CV na blogu już jakiś czas temu, ale niską mam "poczytalność" i cichy plan rodzi mi się w móżdżku ... ale ciśśś

    Kontrolerko - jak mówi Holden (uwielbiam to powiedzenie) "Majtki opadają i rajtuzy falują".
    A za życzenia nie dziękuję, żeby nie zapeszyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawo w tym kraju zawsze ustalali bogaci dla bogatych, także niewiele mamy do powiedzenia - my zwykli szarzy przeciętnie zarabiający lub szukający pracy. Aż mi przykro, że w tak nędznie zorganizowanym kraju przyszło nam szukać pracy:(

    OdpowiedzUsuń
  6. jakkolwiek życzę Ci powodzenia w szukaniu pracy - trzymam kciuki:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gosia, uszy do góry! Mnie się psim swędem udało jeszcze w tym roku... Coś się znajdzie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawo w tym kraju jest prorodzinne, promuje rodziny naszych watażków.Premier Pawlak jest takim sztandarowym przykładem.
    Przykro mi,ze tak sie stało.To teraz z biura pracy ładuj sie na kursy, potem na dotacje dla zaczynających działalność i działaj.Byłam na kursie z UE.Był dobry i dawał nadzieję.Teraz siostra chodzi i uczy sie fryzjerstwa.Jest zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nivejko - będzie bobrze :)
    Jest dobrze :)

    Kasiu - szczerze mówiąc to mam wielką ochotę na fajny kursik i po cichu liczę że się załapię ... Wiec nie szukam pracy ze sraczką. Albo jakąś extra, albo poczekam grzecznie.
    Buziam

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie udało sie załapać na kurs z UE, taki wolny, nie z biura pracy. I był całkiem darmowy.Księgowość. Byłam zachwycona.Solidny i dawał poczucie wartości własnej. Na rynku pracy to poczucie zaraz pikowało, ale to nic.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasiu, ja na razie jestem jeszcze trochę zabłąkana - jak Andźka w kwiatach. Muszę nauczyć się być bezrobotnym :) Oczywiście o kursie z UP mogę zapomnieć. Lista wolnych miejsc na cały rok została zamknięta jakoś w lutym?!
    Buziam Kasieńko

    OdpowiedzUsuń
  12. Bezrobotnym jest byle jak w kazdym kraju, tyle, ze np u nas zasilek mozna zalatwic online i dostac w ciagu tygodnia. Jest takie powiedzenie "czemus biedny? bos glupi, a czemus glupi? bos biedny" i tak to niestety dziala.

    OdpowiedzUsuń
  13. dobrze, że przynajmniej potrafisz śmiać z tej głupoty świstkowej :-) ja bym się już dawno załamała, bo baby w urzędach przyprawiają mnie o istną drgawicę nerwową... p.s. kiedy mogę Cię nawiedzić, w celu bezwstydnego plotkowania i picia hektolitrów dobrej herbatki??? :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Stardust - co prawda to prawda. Biedna, bom głupia, ale za to szczęśliwa :)
    Buziam

    Asieńko - drzwi me skromne, dla Cię zawsze otwarte!
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń