czwartek, 13 maja 2010

Zakaz oddychania


- Co za dzieci! Psa mi wystraszyły
- Że co proszę?
- No, tak głośno schodziły ze schodów, że mój pies aż się wystraszył. Myślał że wojna jakaś. Mógł ich ugryźć.
- Nie zauważyłam zmiany godzin ciszy nocnej. Z tego co wiem, to psy powinny chodzić w kagańcach. Poza tym, nie ma zakazu oddychania i śmiania się przez dzieci.
- No, ale hałasują.
- Bo są dziećmi?! Ma pani problem ze swoim psem, to niech przejdzie się pani z nim do weterynarza i zakłada mu kaganiec - wtedy pani nie ugryzie!
- Ja się o dzieci boję! Je by ugryzł!
- Dlatego właśnie są kagańce. Dla psów, nie dla dzieci!
- Takie rozwydrzone bachory!
- Proszę pilnować swojego podwórka i na cudze z zabłoconymi buciorami nie włazić.
- Właśnie pilnuję! pani też tu mieszka!
- Tylko piony i pietra się pani pomyliły. Żegnam!
Jak to ludzie doskonale wiedza co ich zwierzęta myślą!
Jest już zakaz grania w piłkę (wisi na bloku). Ze sporego placu przed blokami, wydzielono ok 1/6 na plac zabaw dla dzieci. Jest tez boisko. Tyle tylko ze zabawa na nim grozi maseczką z odchodów.

Całe życie człowiek się uczy. Ja do tej pory żyłam w świadomości, że dziecko które jest wesołe, mówi dzień dobry sąsiadom, nie pluje na przechodniów, chętnie bawi się z kolegami, to dziecko raczej grzeczne.
Okazuje się, że takie są właśnie "rozwydrzone bachory".
Mojej sąsiadce bardziej pasują wyrostki przesiadujące na półpiętrze, (zaraz obok jej drzwi), palący, pijący napoje niekoniecznie z niską zawartością alkoholu. Na schodach niedopałki papierosów i nie tylko, puste puszki i butelki, obsikana ściana .. miło i bezpiecznie.


A tu, jako ciekawostka, zapis znaleziony gdzieś w sieci, odnośnie czworonogów i namordników.

"Na tereny użytku publicznego psy mogą być wyprowadzane tylko na smyczy i z nałożonym kagańcem. Zwolnienie psa ze smyczy jest dozwolone tylko w miejscach mało uczęszczanych i pod warunkiem, że pies ma kaganiec, a  właściciel ma możliwość sprawowania bezpośredniej kontroli nad jego zachowaniem"


Tabliczka znaleziona w sieci

9 komentarzy:

  1. co za okropna baba!!! a swoją drogą maseczka z odchodów..... hm..... na pewno zmniejsza pory xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako właścicielka psa słusznych rozmiarów marki bokser byłam często atakowana i tu ciekawostka; przez " słabych i bezbronnych rencistów i emerytów", którym samo istnienie mojego niezwykle karnego, cichego i przyjacielskiego psa na smyczy przeszkadzało. Nigdy nie przeszkadzał dzieciom, będąc wdzięcznym obiektem do oglądania, głaskania, potrząsania łapą i głaskania.
    Dopiero tutaj okazało się, że radośnie i zgodnie współistniejemy.
    Ty, Gosiu, zostałaś skarcona za posiadanie dzieci, których istnienie przeszkadza, za przeproszeniem, sąsiadce.
    Jak widać wszystko zależy od człowieka. Nie od psa.
    P.S.Posiadaczom czworonogów życzę odpowiedzialności i kultury sanitarnej. To jeśli chodzi o maseczkę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja takim paniom proponowałam zawsze przeprowadzkę do lasu... tam jest cisza, spokój...
    Alergię mam na takie babsztyle:)

    OdpowiedzUsuń
  4. :)))) A JA (CHYBA) KOCHAM WSZYSTKIE KOBIETY (taka refleksja:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jednak jestem za tym by psy prowadzać na smyczy i w kagańcu. Panicznie boję się psów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Asiu - zdecydowanie, ta panie nie należy do moich ulubionych sąsiadek :)
    Jest natomiast najlepszym informatorem na osiedlu!

    Beatta - tak sobie myślę, że wszystko jest dla ludzi, którzy maja mózg i wiedzą jak go używać.
    Bardzo lubię pisaczki, kotki i inne. Zdecydowanie mi nie przeszkadzają. Tylko właściciele ...

    Ida - na mnie działają prowokująco. Wredna wszak jestem. Teraz dołączam się do swoich dzieci i razem głośno zbiegamy po schodach.

    Holden - mnie się nie da nie kochać - to oczywiste, ale żeby zaraz moją "ulubioną" sąsiadkę ?!

    Kasiu - jestem za. Jak moja mama miała psa - coś typu "reksio", wzrostem sięgającego lekko za kostkę, zawsze wychodził na smyczy i w namordniku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Do psychologa psiego ich! Oboje;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ostatnio widział reportaż o jakimś placu zabaw, jaki został wybudowany chyba na Bemowie w Warszawie - plac zabaw jest ogrodzony (wiadomo, żeby nieodpowiednie osoby - np. pijące alkohol - na nim nie przesiadywały) i ma 4 zamykane na klucz furtki, do których każdy mieszkaniec okolicznych bloków dostał klucz. Wyobraź sobie, że starsze osoby na złość zamykały na klucz furtki, bo uważały, że dzieci za bardzo hałasują!! Ale psy oczywiście na plac zabaw wyprowadzali, bo to widocznie wychodek dla psów, a nie miejsce dla dzieci. Ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
  9. *na początku miało być: ostatnio widziałAM ;)

    OdpowiedzUsuń