wtorek, 18 maja 2010

Dzielny zuch

- Ci faceci! - powiedziała z uśmiechem pielęgniarka w zabiegowym- Do widzenia. I samych takich dzielnych pacjentów Pani życzę! - zaśmiałam się na pożegnanie


- Ale byłem dzielny? - zapytał Krzyś z podkrążonymi od łez i płaczu oczyma
- Jak stąd to tamtąd i z powrotem - odpowiedziałam tuląc swojego "zucha"

No jak nie, jak tak!
Trzymały go tylko 2 osoby, a 3-cia (pielęgniarka) nie musiała łamać rąk żeby pobrać krew.
Udało się!

Faceci to tak mają, a już na pewno z wiekiem nabywają zdolności panikarskich i nie wiem czego jeszcze.

Rok temu Marian, musiał oddać kilka kropel swej bezcennej krwi.
Pani pielęgniarka pobladła jak go zobaczyła
- Ja mam mu krew pobrać?
- Ja nie potrafię! Ale mogę spróbować.
- Ale on jest malutki!
- No nie taki znowu malutki. Całe 4 lata i jeszcze ciut!
Pani pielęgniarka, swoimi trzęsącymi się  rączkami, wbiła igłę. Ze zdziwieniem spoglądała na Marcina, który mruczał coś do mnie.
- Boli go? - zapytała wystraszona
- Nie. Pyta się, kiedy już sobie pójdziemy bo mu się nudzi.






Strzykawka znaleziona w sieci

13 komentarzy:

  1. Pani pielęgniarka bardziej się bała niz Twój mężczyzna.Niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, Kasiu, bo to była Irlandzka pielęgniarka :)
    a mój potomek, a jakże dzielny jest!

    OdpowiedzUsuń
  3. To na pewno była pielęgniarka? Aż trudno uwierzyć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Też się nad tym zastanawiałam.
    Ale wiesz, na wyspach, lekarze uczą się 3 lata. Pielęgniarki to chyba jakiś kurs tylko przechodzą :)
    Dała radę. Jestem z niej dzielna

    OdpowiedzUsuń
  5. Chłopaki tak mają... mój Pierworodny lat 14ście potrafi sam popędzić do szpitala z rozwaloną głową i poprosić o szycie... ale na myśl o szczepionce blednie jak kreda...
    A to o kobietach mówią SŁABA PŁEĆ:)

    OdpowiedzUsuń
  6. boję się igieł, ale uwielbiam pielęgniarki :) uściski poranne:))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ida - gratuluje dzielnego zucha!

    Holden - już wiesz gdzie i kogo szukać ;)
    Słodkiej pielęgniarki Ci trzeba !

    OdpowiedzUsuń
  8. oj chciałabym być tak odważna jak Twoja pociecha.... ja dostaje drgawicy, raz nawet udało mi się zemdleć... ze stresu cała krew gdzieś odpływa i pani pielęgniarka zwykle nie potrafi znaleźć żadnej mięsistej żyłki... dlatego też do domu wracam z obstawą, pokłuta w obie ręce, które zasiniaczone od pękających naczynek sprawiają wrażenie, jakbym ostro dawała w żyłę..... :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty jesteś na wyspach czy ta pani jest z wysp? A Seba nic nie pisze,ze Usztatek wrócił...

    OdpowiedzUsuń
  10. Asiu, podobno tak jest że że stresu krew wolniej płynie, nawet znieczulenie gorzej działa.

    Kasiu - ja mieszkałam jakiś czas na wyspach (jeszcze rok temu), w związku z tym panie pielęgniarka była (jest chyba nadal) z wysp. A Sebuś - chwilowo zapracowany żuczek biedny jest i zdecydowanie nie ma kiedy Uszatka odwiedzać.
    Ale przekażę iż się za nim stęskniłaś, obiecuję.
    Buziam

    OdpowiedzUsuń
  11. bohaterów masz z synów, tylko pogratulować :)

    pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmmm...to on jest taki dzielny jak ja:)

    OdpowiedzUsuń
  13. No dzielne som, niektore;) Moj Wspanialy mdleje na sam widok igly:)))

    OdpowiedzUsuń