niedziela, 23 maja 2010

Dzieci badylary

Farma Mariana
  Farma Krzysia

Niektórzy powiadają, że geny to straszna rzecz.
Dzieci dziedziczą inteligencje po mamie, co moim skromnym zdaniem, moim potomkom wyszło na zdrowie. Wszak skromna i niezwykle bystra dziewczynka ze mnie jest.
Odziedziczyli też ośli upór,  gadulstwo, dowcip. Nawet trochę słuchu muzycznego im się dostało. i zdolnosci plastycznych ... Jednym słowem genialne dzieci. 

Ostatnio zaczęli wirtualnie grzebać w ziemi.
Na znanym portalu internetowym, można założyć sobie farmę. Na początku, dzielnie pielęgnowałam swoją. Widząc jednak podnoszące się za każdym razem, kiedy "zasiadałam przed grządkami" swymi, Selerowe ciśnienie, postanowiłam zadbać o zdrowie wspomnianego. Szkoda by chłopina za szybko zszedł.
Moja farmę odziedziczył w spadku Krzyś. Sebastian założył nawet własną, pod warunkiem przekazania jej w ręce Mariana. Dobrze ze umów notarialnych nie trzeba było sporządzać, ani opłat związanych z podatkiem uiszczać.

- Mamo, zobacz, straciłem pieniądze - powiedział Marian odwiedzając swoja farmę
- Jakie pieniądze? Dlaczego?
- No popatrz, wszystkie dynie mi padły - dodał zawiedziony. - Ale to nic, nie martw się. To tylko pieniądze. Najważniejsze jest życie ... - i zabrał się do pielenia swojego ogródka

Tak wiec potomstwo dba o wirtualne grządki. Realna działkę, opanowały chwasty i różne kwiatki, które zamiast upiększać, porozłaziły się tu i tam, tworząc nieład artystyczny, w domu kwiatki w doniczkach usychają. Jednym słowem, sprawdza się stare przysłowie że "szewc bez butów chodzi", a ogrodnikowi chwasty wyłażą bokiem.
Bo u mnie do wyboru, do koloru. Zawodów dostatek. W końcu nigdy nie wiadomo co się w życiu przyda. Wasza pani pedagog resocjalizacji, wśród znajomych znana jako "super niania", u innych również jako kosmetyczka, jest także technikiem ogrodnikiem. Pewnie dlatego własnie wiele lat przepracowałam jako pracownik biurowy i ciągle marzę o śpiewaniu ... ale któż by mnie słuchał?! Kiedyś chciałam nawet przeprowadzić sondę - ile małżeństw przetrwało wśród tych, na których ślubach "wyłam". Zaniechałam jednak, obawiając się dołującego wyniku.





13 komentarzy:

  1. Jak to któż by Cię słuchał- ja słucham śpiewu i gadania zawsze z przyjemnością. ;) A że dzieci zdolne niesamowicie słowem własnym potwierdzić muszę. Inteligentne z nich bestyjki. :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech... trochę ta farma uczy ale i czasu wymaga.
    Co oczywiście znam z autopsji:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaak...cóż, ja też obornik rozrzucam, świnie hoduję i w korporacje wchodzę.:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Sebciu - ty to mało wiarygodny jesteś. Poza tym, sam kiedyś powiedziałeś że masz 1szy stopień umuzykalnienia - słyszysz, a gadułą czasem jestes większa ode mnie :)

    Nivejko - Oj zabiera czas, ale twoja farma pięknie się prezentuje!
    "Mamo, znowu dostałem prezent od twojej znajomej na trawce. Ale ona jest miła." - DZIĘKOWAĆ

    Czarny(w)Pieprzu - czyżbyś i ty została zainfekowana?!
    Buziam

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm.. chyba bym wolała dzieci swe do ogrodu wysłać prawdziwego :) niż do komputera... I wysiłek... dzięki temu miałabyś dłuższy wieczór, bo by szybciej spać szły :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dorosłe dzieci tez mają farmy.Nie rozumie tej gry, sadzą pielą, pomagają...zeby tak w życiu też....

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam wolę taką małą, malutką farmę w realu.Nie ma to jak zapach obornika o świcie...;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój Syn wciąż dba o jakieś wirtualne smoki:) i mówi, że opiekuję się nimi i też pielęgnuje:)), pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam swego czasu wirtualne zwierzątko ...trzeba było karmić, poić i kup..znaczy odchody sprzątać. Skończyłam je pielęgnować, jak padła w nim bateria, wcześniej nie miałam sumienia;-)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mała Mi - ja tez bym wolała. Mieszkając w wieżowcu, mogę jedynie wyjść z potomstwem wytarzać się w psich odchodach :(

    Kasiu - Wierzę że taka zabawa, ma choć maleńki wpływ na realne życie.
    Zdecydowanie wolę żeby bawili się na farmie niż grali w strzelaniny i zabijanie.

    Kontrolerko - Obornik ... mmm.... lepszy niz budzik :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Holden - smoki - wow. Moi chłopcy byli by zachwyceni. Na razie kwiatki :) Zapowiadają się na niezłych ogrodników

    Akular - ty to masz jednak wielkie serce. Umarł śmiercią naturalną jednym słowem.
    Buziam

    OdpowiedzUsuń
  12. Farmę prowadziłam kiedyś w Simsach, na Fb już mi sie nie chciało ;) więc podziwiam upór chłopców :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio w pracy weszłam na chwilę do pokoju inżynierów. Się jeden spłoszył. Pytam się więc "grasz w plemiona" (w oko rzuciła się znajoma mi plansza)... "nie, marchewkę sadzę".
    Wiek nie ma znaczenia. Uprawiać każdy może:)

    OdpowiedzUsuń