piątek, 29 stycznia 2010

15 minut

To będzie o tym co dzieci potrafią zrobić w 15 min.
W rolach głównych:
- Krzyś lat 5 i pół
- Marcin lat 2 i pół
- Kasia sąsiadka
"Historię" tą dedykuję Kasi S. z gorącymi buziakami dla Agnieszki (B)
Jak wiecie, pamiętacie, albo nie, przez jakiś czas spędziłam na zielonej wyspie, potocznie zwanej Irlandią Północną. Mieszkałam tam na małym osiedlu domków. Czas umilały mi moje najlepsze na świecie sąsiadki: Kasia i Agnieszka. Są jednymi z tych za którymi tęsknie ... ale to innym razem.
Zazwyczaj drzwi od ogródków miałyśmy otwarte i każda wchodziła w zasadzie jak do siebie. Tak fajna rodzinka.
Pewnego słonecznego dnia zadzwoniłam do mamy i poprosiłam żeby chłopcy pobawili się chwilkę u siebie sami. W międzyczasie przyszła Kasia. Żeby nie przeszkadzać, poszła do nich na górę, a ja w tym czasie kończyłam rozmawiać ze swą rodzicielką. Nie wiem jak długo trwało połączenie, ale nie dłużej niż 10-15 min.
Wchodząc na piętro, spotkałam się z Kasią na schodach.
- Nie chcesz tego widzieć - powiedziała z miną, której nie umiem sklasyfikować. To było coś w stylu strach, przerażenie, załamanie ...
Obrazek jaki zobaczyłam ....
Wykładzina w przedpokoju mokra, łazienka pływa, zlew zatkany płatkami kosmetycznymi i patyczkami do uszu, a w pokoju chłopców... Na podłodze było wszystko co tylko można było wyjąć. Chyba nie było tam 2 centymetrów bez "czegoś" na podłodze. Gdzieniegdzie kupki z podartego papieru, materac na łóżku Marcina cały mokry.
- Co tu się stało? - zapytałam czując jak nogi mi miekną
Dowiedziałam się, że potop jest wszędzie, bo nie łatwo jest nalać wodę do konewki z prysznica (szczególnie jak robi się to nad podłogą a nie nad wanną). Konewka z wodą była potrzebna do podlania materaca na łóżku. Nie pamiętam już jak wytłumaczyli zatkany zlew.
- Marcinku, dlaczego jesteś rozebrany?
- Mamo, bo ja jestem psem - wyjaśnił, po czym stojąc na czworaka, uniósł swoja tylną "łapę" i nasikał na kupkę podartego papieru.

W pierwszej chwili chciałam zakopać ich w ogródku, albo co najmniej przywiązać do płotu. Kasia ich uratowała. Wygoniła mnie do kuchni w ceku zaparzenia kawy, przeprowadziła pogadankę z panami i przypilnowała żeby posprzątali.
Wieczorem upiłyśmy się, nie pamiętam czym, śmiejąc się już w wydarzeń minionego dnia.

11 komentarzy:

  1. Haha, dzieciaki w 15 minut są w stanie zburzyć wszechświat istniejący albo stworzyć całkiem nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Magenta, wiesz czasem mnie przerażają. Ja mam bujną wyobraźnie, ale do piet im nie dorastam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech, dzieci... To tornado, tsunami i inne kataklizmy w jednym;)Narozrabiają, wkurzą, a i tak je kochamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Mamo, bo ja jestem pies" o malo co sama sie nie posikalam:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nivejko - jakoś tak jest że dzieci się kocha nie za coś, tylko pomimo wszystko

    Stardust - teraz też z tego się śmieję. Moja mina wtedy była zapewne bezcenna. O ile dobrze pamiętam nie było mi do śmiechu

    OdpowiedzUsuń
  6. ale tak serio, serio, serioznie nasikał?!!! :O
    Giganty!!! :)))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahahahahahahah...
    Gdyby zima była, to mogłabyś wytłumaczyć, że niektóre pieski chodzą ubrane.... ale tak...
    Niezłe gagatki:-))))))).

    OdpowiedzUsuń
  8. No poprostu sikam ze smiechu.....to było tak niedawno.....najlepsze z tego wszyatkiego było wieczorne wyluzowanie sie...winem....Lambrinii...ojjjj sie działo....Całuski wielkie.No to kiedy powtórka?Dziękuję.K.S

    OdpowiedzUsuń
  9. O teraz widze ze nawet na zdjecie sie zalapalam w odbiciu drzwi...:-)))Fajne czasy.Noi moje kwaitki które Marcin rwał jeden za drugim dla mamy aż wkrótce potem już nie były takie ładne:-))K.S.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cała Ja - tak serio, serio!!

    IDA - niestety to było jakoś latem ;( o ubiorze nie było mowy

    Anonimowa Kasiu - niestety w Polsce nie spotkałam się z tym wspaniałym trunkiem i nie pomyślałam żeby zrobić zapasy. Ale znajdziemy jakiś substytut ...
    A "Twoje" Bratki były piękne.
    No i Marcin w zamian wrzucał ci do ogródka dorodne dżdżownice - blechhh

    OdpowiedzUsuń
  11. Widać, że chłopcy mają wyobraźnie:)))) Dzieci z wyobraźnią sa bardzo niebezpieczne:)

    OdpowiedzUsuń