piątek, 4 grudnia 2009

wadliwy "spadachron"


Kiedyś pomyślałam sobie czy nie zacząć opisywac dziwnych przypadków braci G.
No właśnie pomyślałam.
Teraz postanowiłam coś z tym zrobić.

Siedząc przy kawce z koleżanka mą Dagmarą, upajałyśmy się spokojem i ciszą.
Dzieci bawiły się na górze - moje potomstwo i jej córka. Co jakiś czas tylko kontrolowałyśmy dyskretnie sytuację, czy aby nie zgłębiają anatomii zbyt wcześnie no i czy ogólnie jest wszystko ok.
W pewnym momencie .. huk ... i płacz,a raczej ryk.
Biegnę na górę co sił gubiąc kapcie po drodze.
To Marcin zwinięty na podłodze trzyma się za stopę i płacze.
Połamał - szpital - szybkie myśli przeleciały mi automatycznie.
Stópka czerwona.
- Co się stało? - zapytałam
- "Spadachron" się nie otworzył - odpowiedział przez łzy poszkodowany.
- "Spadachron"? - zdziwiłam się, przecież nie robił licencji, wszak nieletnim jest (bardzo nieletni)
- No, leciałem samolotem i Krzyś krzyknął że awaria silników i muszę skakać. No i się nie otworzył "spadachron"
- To dlatego że jest w nim dziura - odpowiedziałam oglądając ów wadliwy przedmiot - dziurawa reklamówka z Tescco.

(Pokład wadliwego samolotu - łóżko o wysokości ok 1,3 m)

Pilot i kontrolerzy naziemni, zostali upomnieni i pouczeni o konieczności dokładnego sprawdzania  rzeczy przed kolejnym lotem.
Zakaz skakania ze spadochronem, aż do czasu kiedy któryś z nich nie zrobi licencji.




Stopa szybko się wyleczyła po przytuleniu mamy i słodkim całusie w śmierdzącą kończynę, oraz po informacji że w innym wypadku grozi jej szpital i gips.
Nie wiem tylko czy to cudowne ozdrowienie jest zasługą moich ukrytych zdolności uzdrawiających, czy 
też strachem przed gipsowym butem.

4 komentarze:

  1. No cóż że twoje ręcę leczą to ja nie miałem nigdy wątpliwości ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pośmiałam się. Sama jako dziecko uczyłam się latać (o tym na moim blogu w starszych postach), więc rozumię Twojego synka i łączę sie z nim w jego bólu. hihihiih. A fajnie jak dzieci mają wyobraźnię i sa kreatywne. To ważne. Mało tego: w dzisiejszym świecie gotowych zabawek, gier itp kreatywność powinna być nagradzana, Mamusiu...a wypadki....bywają....

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj kreatywne dzieci mam, to trzeba m przyznać.
    Było trochę płaczu, a teraz się z tego śmiejemy ;)

    OdpowiedzUsuń