środa, 9 grudnia 2009

nicnierobienie ;)


Dostałam od Basi

To nie jest tak, że nie robie nic, zupełnie nic.
Czasem zdarzy mi się coś popsuć np.

5 komentarzy:

  1. Witaj Gosiu! Nicnierobienie bywa czasem bardzo męczące. Ja po nicnierobieniu przez jeden dzień muszę odpoczywać minimum dwa dni. Jak uda się coś popsuć to już nie jest nicnierobienie tylko działanie wywołujące przypadkowy efekt. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mironq doskonale cię rozumiem. Jak już mi się czasem zdarzy okazja do męczącego nicnierobienia, staram się coś wymyśleć. Zazwyczaj wtedy właśnie coś uda mi się popsuć, a jak nie, to dłubie łokciem w nosie - tak dla zabicia czasu ;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. czasami mi tego brakuje... Bo nicnierobienie to jedyne co mi perfekcyjnie wychodzi...;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię nic nie robić.Męczę się ale ja jestem popieprzona. Mam jaką nerwicę czy inną nadpobudliwość. Zazdroszczę ludziom, co potrafią nicnierobić. To cudowne. Ja nawet jak odpoczywam to się ruszam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nivejko, wiem o czym mówisz, ja też to umiem robić najlepiej ;)

    Kasiu, bo nicnierobienie jest bardzo wyczerpującym zajęciem. Na szczęście nie zdarza mi się to zbyt często. Potem jak już bym zaczęła odpoczywać ...
    Zabieram się do pracy.
    Miłego dzionka

    OdpowiedzUsuń