piątek, 9 października 2009

Marcin juz nie przecieka ...

Bolący brzuszek, temperatura, boląca główka, przeciekanie zewsząd ...
Mój najmłodszy potomek, Marcin miał wątpliwa przyjemność doświadczyć objawów jak sądzę grypy żołądkowej :(  Razem z nim cierpieli wszyscy - Krzyś nie mógł hałasować, wyjść na spacer, ja nie mogłam spać ... Swoją drogą ile rzeczy można wymyśleć w nocy żeby obudzić mamę - tylko dzieci tak potrafią.:
- za zimno - przykryj mnie proszę,
-za gorąco - czy możesz mnie odkryć,
- boli mnie głowa - nie chcę syropku,
- chce mi się pić,
- boli mnie głowa - poproszę syropek,
- siusiu,
- boli mnie brzuszek - poproszę miskę ...
Było pewnie jeszcze kilka innych ale z powodu średniej przytomności i specyficznej pory dnia, a raczej nocy, nie pamiętam wszystkiego.
Ciężkie to były chwile, ale daliśmy radę. Mój pierworodny zjednoczył się również z bratem i zaniechał walk i krzyków, a na dowód tego że ta sama krew w ich żyłach płynie - też się pochorował. Co prawda tylko ból głowy i ból brzuszka (chociaż mam wrażenie że z zupełnie innej przyczyny - mnie tez by rozbolał gdybym tyle zjadła), ale cierpiący był? - był! Został więc w domu 1 dzień. Jak się okazało wynudził się tak, że cudowne ozdrowienie nastąpiło i już dzisiaj rano z uśmiechem do szkoły pomaszerował.
A Marcin ... już wczoraj wieczorem miałam wrażenie że ma mu się na życie. Z przerażeniem patrzyłam jak znika kolacja. Dzisiejszej nocy wszyscy spali spokojnie.
Najmłodsze me dziecię już nie przecieka.
Medal dla Babci Jadzi za wytrwałość, bo nie lada wyczyn to zostać z moimi krasnalami w domu, cały dzień, bez możliwości wyjścia ... No i ta mąka ziemniaczana ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz