piątek, 9 października 2009

"DURSZLAK"


"DURSZLAK, cedzak (inaczej durszlak od niem. Durchschlag) – rodzaj specjalnego sita w formie miski lub garnka z podziurkowanym dnem. Może być wyposażony w uchwyt oraz w podstawkę lub nóżki, które pozwalają mu stać samodzielnie i umożliwiają swobodny odpływ cieczy. Służy do odcedzania i płukania żywności.

Współcześnie durszlaki produkowane są głównie ze stali nierdzewnej bądź plastiku, wcześniej z gliny i ze stali emaliowanej. Tradycyjnie dziurki w durszlaku nie są rozmieszczone jednorodnie, lecz są ugrupowane w powtarzające się wzory (głównie sześciokątów)."
Durszlaki produkowane są również z blachy nieocynkowanej, co zwiększa ryzyko korozji.

Po doczepieniu 4 kół mogą służyć jako środki lokomocji, potocznie zwane maluchami, bobami, czy pchłami.
Te zmechanizowane, czasem odmawiają posłuszeństwa, ale generalnie można na nich polegać. Z pewnością chronią użytkowników przed szokiem termicznym - mała różnica temp w porównaniu z tą na zewnątrz. Jednocześnie zauważyć można zależność - im więcej dziur, tym lepsza klimatyzacja i sprawniejszy obieg powietrza ;)
 Małe, podręczne, wszędzie się wcisną ...
Mój durszlak to GROSZEK

Tak więc jakiś czas temu ( jakieś kilka dni, dwa chyba), mój durszlak odmuwił posłuszeństwa. Nie pomagały prośby, groźby nawet. Nie chciał zagadać i już. Tylko krzyczał głosem alarmu, że niby za słaby i jak go nie naładuje to bedzie ciągle zapłon odcinał czy coś.
Dzielny Sebastian starał się go przekonać również. Próby odpalania z tzw "popychu" nie powiodły się ( może dlatego że cały czas był na ręcznym i Sebuś choć silny chłopczyk, nie był w stanie go rozbujać do prędkości jaka być powinna - swoją droga, niezły ręczny).
Widząc pot na jego czole, postanowiłam zadziałać i wykorzystać swoje znajomości, tzn sąsiadów. Przeleciałam się po kilku (grzecznie zapukałam, zadałam pytanie, po oczywistej odpowiedzi, "nie, bardzo mi przykro", grzecznie dziękowałam i mknęłam dalej). Oblatywanie sąsiadów było w celu ustalenia który z nich jest szczęśliwcem posiadającym PROSTOWNIK - bardzo fajna rzecz, której działania nie do końca rozumiem, ale istotny jest fakt że reanimuje akumulatory. Tak więc znalazłam -Witek dziękuje ci jak  nie wiem co. Najśmieszniejszy jest fakt że sąsiad ów nie ma samochodu i w sumie nie wiem czy kiedyś miał. Ale prostownik, to juz pierwszy krok!
Samo urządzenie ładujące to już było coś, ale groszek nie taki łatwy jak by się wydawało. Sebastian zszedł po akumulator ... Wrócił na górę po dłuższej chwili - bardzo dłuższej ;) Mój dzielny wojownik - zmęczony, usmarowany. Właśnie tak wyobrażałam sobie rycerzy którzy wracali po udanej walce ze smokiem co najmniej. No więc taki uśmodruchany z uśmiechem na twarzy, jego oczy wołały "pić" a on "udało się" czy coś w tym stylu. Okazało się ze Durszlak stawiał opór przed wyjęciem "serca". Po odłączeniu klem od akumulatora (zaskakuje mnie mój zasób fachowego słownictwa) zaczął wyć alarm i nie chciał przestać. Zdesperowany wojownik odciął część kabli - bez zmian aż w końcu w akcie desperaci odciął resztę. Akumulator wyjęty. Alarm odcięty, syrena w domu na pamiątkę.  Groszek zamilkł :)
Po kilku godzinach szybkiego ładowania ( 2 godziny na napięciu 5 amper - jaka ja teraz mądra jestem - fascynujące), rycerz mój o którym mowa była wcześniej - Sebastian - dzielnie popędził na spotkanie z prawda. UDAŁO SIĘ!
I tak oto kolejny piękny jesienny dzień rozpoczęty. Od samego rana mogłam poprawić humor kilku osobom, które wymijały, wyprzedzały i generalnie poruszały się duuuuużo szybciej niż ja w swoim durszlaku (podobno to żadna sztuka). Myślę ze co najmniej kilkoro z nich dowartościowało się, że takie fury maja :)

Kolejny piękny dzień:)

1 komentarz:

  1. Czuję się w 100% uświadomiony czym jest durszlak ;) Dziękuję Gosiu za fachowe i dogłębne wyjaśnienie tego skomplikowanego zagadnienia jakim jest "durszlak" ;) To pisałem ja Jarząbek tzn Seba ten co podobno walczył ze smokami hehehe

    OdpowiedzUsuń