piątek, 23 października 2009

Biodegradacja

Nie wszystko ulega biodegradacji, to wie raczej każdy. Niektóre rzeczy potrzebują więcej czasu - kilkuset lat, inne kilku ... ale żeby tak w ciągu jednej nocy. Z tego co wiem, PCV, nie jest tym expresowym tworzywem, lubi sobie poleżeć.
No wiec szyld z nazwą firmy w której mam przyjemność pracować, wyparował, rozpłynął się, uległ biodegradacji czy czemu tam jeszcze można. Wczoraj wieczorem jeszcze tu był, a dzisiaj nawet wydawało mi się że go widzę, ale to najwyraźniej była tylko projekcja mojego mózgu.
No więc jak przypuszczałam, nie mógł on ulec procesom chemicznym, o których mowa wcześniej.Wniosek jeden nasuwał mi się na myśl. ZGUBIŁAM go. Ja jestem zdolna do wszystkiego, nawet jesli dla ogółu coś jest nie do popsucia, nie do zgunienia, to ja to zrobię napewno, nawet bez wiekszych wysiłków. Taka ze mnie zdolna dziewczynka :)
W całej okolicy wielkie poruszenie. Pracownicy sąsiednich firm, zachodzili w głowę, komu i do czego mogłaby się przydać tak niepraktyczna rzecz. Chyba tylko do wkopania w ogródku w ziemie w ramach płotka,  czy czegoś takiego. W akcje poszukiwawczą bardzo zaangażował się nasz Pan Ochroniarz, któremu jak stwierdził "nie rzuciła się dzisiaj rano w łokcie" - bardzo mu dziękuje. Wszczął niemalże dochodzenie. Podejrzenie padło na panią sprzątającą. Oczywiście istnieje coś takiego jak domniemanie niewinności. W związku z tym, pojawiła się tylko w dochodzeniu jako osoba, która jako ostatnia mogła widzieć zaginioną - tablicę. Myślałam że będę musiała czekać na wyniki śledztwa do poniedziałki, bo dopiero w weekend owy świadek maił się pojawić w okolicy. No ale Szerlok spisał się na medal. Kilka telefonów, kilka kontaktów uruchomionych ...
W dniu 23.10.2009 o ok godziny 12 tej, poszukiwana odnalazła się w schowku pani sprzątającej w towarzystwie szczotek, mopów, wiader i innych. Została tam schowana, aby uniknąć sytuacji zagubienia.
Wniosek - w przyrodzie tak łatwo nic nie ginie.
Postanowienie - praca nad komunikacja międzyludzka
Postanowienie 2 - wizyta u okulisty - wzrok chyba mi się poprawił skoro widzę rzeczy których nie ma, albo u neurologa - mam opóźnioną reakcje na bodźce - obraz zobaczony wczoraj, widzę dopiero dzisiaj :)

P.S
I jeszcze mały rozluźniacz. ! Sebciu muszę!
Wczoraj, Sebastian pomalował w sklepie w którym pracuje 1 ścianę na kolor bliżej nieokreślony, ale podobny do żółtego wyblakniętego od słońca. Po przebraniu się z seksownych ciuszków "roboczych", wracając do sklepu usłyszał bzzzyczenie. To cała masa klientek krążyła wokół lady, z niecierpliwości przebierając nóżkami. Zleciały się jak muchy do pięknej "żółtej" ściany. Na co Sebastian, do swojego szefa : "Dobrze że nie pomalowałem ściany gównem"

I zaraz znowu zaczyna się weekend :)

3 komentarze:

  1. Wiedziałem że wypaplesz na forum publicznym że mam żółtą ścianę i teraz to się dopiero zlecą :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodziewam się podziękowania jeśli wzrośnie ci premia sprzedażowa :)
    Nie ma nic bezinteresownie, nie myśl sobie
    Ciesz się że nie napisałam o sikaniu zsynchronizowanym z moją młodszą siostrą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki dobrze że o tym nie pisałaś :)))

    OdpowiedzUsuń