sobota, 1 sierpnia 2015

KRAJ WIECZNYCH NIESPODZIANEK

Myślałam że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. A jednak, ten kraj nigdy nie przestanie.
Piątkowe popołudnie.
Powrót z pracy - Weekendzik!
No i do tego wszystkiego zniecierpliwiony szofer (czyt. kierowca autobusu). Nie spodziewał się chłopina korków i tak tupał nóżką, że w końcu nie wytrzymał i postanowił zmienić trasę. Nie tak że o matko, tylko ociupinkę. Zawinął na trasę szybkiego ruchu!
Akcja jak z filmu.
Pasażerowie zdenerwowani, bo to nigdy nie wiadomo kiedy ktoś postanowi porwać dla okupu na ten przykład.
Myk, pyk, zjazd, objazd, pas dla autobusów ... i jeszcze większy korek.
Tak nam pan dobrze zrobił że postanowiłam dokończyć podróż na piechotę. Dodam że nie byłam odosobniona z tym pomysłem.

No i teraz zaczynam się zastanawiać nad słusznością stwierdzenia babci mojej koleżanki.
Nie zacytuję bo moja pamięć nie jest aż tak rozwinięta, ale sens postaram się przekazać.
Kobieta ZAWSZE powinna być "przygotowana". Wiecie, piękna bielizna, ogolona. Jednym słowem wypicowana . Bo nigdy nie wiadomo co się zdarzy.  Jakiś wypadek, karetka, czy choćby porwanie dla korzyści innych niż okup.
Żeby sobie wstydu nie narobić.
Nawet Pieprzu udowodniła że gotowość ma znaczenie również w podróży.

Jutro lecę po potomstwo.
Już spakowana.
Po rzuceniu okiem na zawartość walizki - zaraz idę na zakupy po nową bieliznę co by nie było "obciachu".
Jakby co.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz