piątek, 10 lipca 2015

WYWIOZŁAM DZIECI DO LASU, A POTEM SAMA ZABŁĄDZIŁAM

Może nie od razu wywiozłam, ale upewniłam się że wsiedli do odpowiedniego autokaru oraz że drzwi starannie zostały zamknięte.
Po 3 dniach trwania obozu, przynajmniej 2 razy byłam gotowa po nich pojechać - tak to zazwyczaj bywa z mięczakami (mowa oczywiście o mnie, nie o potomstwie).
Póki co sygnały ze środka głębokiego lasu docierają codziennie, a potomstwo po ciężkich 2 dniach ma się całkiem nieźle.
Gorzej jest ze mną. Miałam odetchnąć, odpocząć, upajać się ciszą i spokojem. Tym czasem organizuję sobie czas na siłę, żeby nie myśleć za dużo. Wszak jak człowiek się nudzi, to różne głupie pomysły do głowy mu przychodzą. Mnie akurat tych nie brakuje.
Do tego wszystkiego dochodzi kumulacja głupoty. Ale tą tłumacze niehumanitarnym upałem w Polsce od którego szczęśliwie odwykłam.
Generalnie myślałam że było już wszystko.
Myślałam że mój życiowy limit na głupoty został wyczerpany.
Tym czasem sama siebie nie przestaję zadziwiać.
Dzisiaj rano zabłądziłam w drodze do pracy.
Nie wiem czy mój mózg dostąpił szoku termicznego i nie miałam "kontaktu z bazą", czy coś innego się zadziało.
Podczas nieobecności potomstwa mogę zaczynać pracę wcześniej, postanowiłam pojechać innym autobusem niż zwykle. Miało być szybciej i bliżej.
Miało być.
Po przejechaniu kilku czy nawet kilkunastu przystanków, przestałam rozpoznawać okolice. Stwierdziłam że zbyt rzadko jadę tą trasą, bo wygląda jak bym jechała nią pierwszy raz.
Po kolejnych czterech przypadkiem spojrzałam na tablice wyświetlającą nazwę przystanka i nr autobusu ...
Okazało się że wsiadłam w zły - oczywiście.
Wysiadłam czym prędzej. Usiłowałam nawet uruchomić Goole maps w swoim prehistorycznym telefonie, ale mi nie szło. Stałam więc jak ta zabłąkana Ańdźka w kwiatach i prawie zanosiłam się ze śmiechu. Przechodnie też mieli dobre humory. Wnioskuje po tym jak na mnie reagowali.
Tak wiec zamiast 3 min, szłam 20.
Do pracy dotarłam i nawet się nie zdążyłam spóźnić - taka jestem.

Jeszcze tylko 26 dni i mi się poprawi.
Zakładam że za 30 dni znowu będę chciała wykupić stałe miejscówki potomstwu w głębokim lesie.
Póki co beznadziejnie mi bez nich.

1 komentarz: