piątek, 13 lutego 2015

CHCESZ ROZBAWIĆ PANA BOGA? POWIEDZ MU JAKIE MASZ PLANY. CZYLI JAK TO MATKA DZIECIOM FERIE ZAPLANOWAŁA

Robotnicy poszli sobie.
Chociaż nie wierzyłam że cokolwiek może się zmienić - temperatura w mieszkaniu utrzymuje się na poziomie takiej, która nie zagraża odmrożeniom. Rano nie doznajemy szoku termicznego.
Nawet syf po ich pracy nie był tak wielki jakiego się spodziewałam.
No rozczarowanie na całej linii :)
Więc jest dobrze!

Ale z innej beczki.
Ostatni dzień w szkole przed feriami.
Planowałam potomstwu rozrywkę. Już w niedziele mieliśmy jechać na północ wyspy. Mieliśmy zobaczyć się ze znajomymi, chłopcy mieli spotkać się z tatą. A nie, przepraszam. Dawca jak się dowiedział że przyjeżdżamy to przestał ze mną gadać więc szanse na spotkanie były minimalne.
Tak, zionę jadem.
Już nawet miałam zaplanowany sposób na zdobycie dodatkowych pieniędzy co by na bilet kolejowy było - a to nie tania impreza.

Tak czy inaczej przyszły tydzień zapowiadał się pięknie.

No i dzisiaj się mi dziecko zagotowało.
Od jakiegoś czasu trąbią ze na wyspie panuje grypa. Wszyscy dookoła już mieli. Nawet ja. Moje potomstwo trzymało się dzielnie.
Aż do dzisiaj.
Tak więc nasze plany poszły się paść.
Chyba że to psikus piątku 13go :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz