środa, 5 marca 2014

JEST CIN CIN - JEST IMPREZA

Tosia postanowiła zrobić postęp.
Marcin już nie jest Sisiem jak Krzyś, tylko jest CINCIN-em, albo moze Sinsin-em?
Ciężko wyczuć i usłyszeć. Na pewno jednak można zorientować się już o którym synu moim mówi.
Tak z CinCinem balowała, że teraz siedzi z miską na kolanach - taka impreza była.
Mamy nadzieję że to jednak tylko wirus i nikt więcej go nie zaliczy.

A tym czasem poznaliśmy wyniki egzaminów Krzysia.
Nie są to precyzyjne liczby, bo z tego wszystkiego uznałam że nie są najważniejsze.
Wiadomo na pewno, że jeśli tylko będzie chciał (a chcemy), będzie miał dodatkowy język - polski. Będzie mógł później napisać z niego maturę.
Będzie miał dodatkowy angielski.
Z matematyki na bdb potrzeba było 100 pkt. Krzyś dostał 117 - nie zrobił wszystkiego, ze względu na to iż nie był w stanie zrozumieć wszystkich poleceń.

I jak ja mam nie być dumna ...
No nie da się!

1 komentarz:

  1. Brawo!:)))) niech tam daleko sławi polską edukację!:))))

    OdpowiedzUsuń