środa, 22 stycznia 2014

STUDENT OF THE WEEK

Oczywiście że będę się chwalić, bo to jest chyba jedna z niewielu rzeczy którą umiem robić.
A co! Jak mawia Marian "kto bogatemu zabroni?!"
Więc chwalę się ... synem swoim.
Nie dość że dzisiaj oficjalnie stał się członkiem licznej grupy 12-to latków, to jeszcze przyniósł do domu MEDAL.
Nie jakiś tam za byle co, tylko "Uczeń tygodnia".
Chciałam zaznaczyć że mowa tu o Krzysiu. Tym samym, który do tej pory był leniem i łobuzem klasowym. Ten sam w sprawie którego musiałam pomykać do szkoły na dywanik średnio co miesiąc.
Okazuje się, że nawet beznadziejne przypadki nie są aż tak beznadziejne żeby z nich coś dobrego nie mogło wyrosnąć.
Kamień z serca ...
Czyli że ciągle mamy szanse - że dziecko wyrośnie na ludzi.
Za 2  tygodnie egzaminy do następnej szkoły ...


Mamy wtorek. Jak tak będą mi znosić do domu przez cały tydzień dyplomy, medale i inne takie, to już wcale miejsca nie będzie ;)
Albo niech znoszą. Jak tak trochę z dumy urosnę, to się wyciągam w górę o kilka centymetrów i kilogramy mają inne rozłożenie ... i jakoś
człowiek od razu lepiej się czuje.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz