piątek, 13 grudnia 2013

MIKOŁAJKOWE PREZENTY

Zapomniałam się zapytać.
A mikołaj to u was był?!
W sensie że na mikołajki. U mnie był.
W zasadzie to sama pobawiłam się w Mikołaja. Taka fanaberia - przebieranki.  No dobra, nie przebierałam się - nie mają takich rozmiarów. Po prostu uznałam że byłam wyjątkowo grzeczną dziewczynką w tym roku, a już na pewno w ostatnim kwartale i mi się należy.
Więc sobie kupiłam prezent - a co!
Przecudnej urody wiertarko - wkrętarka oraz wyrzynarka ... mrrrrr
W związku z tym iż nie każdy(a) - jak się okazuje - wie co to wyrzynarka, "elektronarzędzie o posuwisto-zwrotnym ruchu piłki służące przede wszystkim do cięcia drewna, ale również miękkich metali i tworzyw sztucznych" *

Pierwsze dziury poczynione. Wieszak w przedpokoju przykręcony.
Ja wierciłam i przykręcałam, siostra moja przestawiała ...
Tego dnia szwagier mój miał "męski wieczór". W związku z tym wrócił jak już wszyscy grzecznie spali oraz mógł mieć nieco zachwiany obraz rzeczywistości. Podobno pierwsze o czym pomyślał jak wszedł do domu, to to, że pomylił mieszkania.
Jak to jedna mała wiertarka może wiele zmienić.
Ale jeśli są jeszcze tacy, którzy uważają że w domach wyspiarzy można wiercić "śrubokrętem" - uświadamiam - nie we wszystkich. My mieszkamy w jakimś chyba przedwojennym okazie. Żeby wywiercić dziurę w ścianie to wyczyn jak w Polskim żelbetonie. Można się spocić i spuchnąć nieźle.
Teraz czekam jeszcze na palety ... i będzie się działo.
Jeśli czasu mi wystarczy to mam zamiar (jeszcze w tym roku) pozbawić życia jesion w ogródku - już widzę te wieszaki z gałęzi ...

Póki co do Świat przygotowywanie.
Renifery już w drodze. Teraz tylko wypatrujemy
pierwszej gwiazdki.




* tak napisali w Wikipedii, a oni chyba wiedza co piszą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz