środa, 16 października 2013

SZTAFETY CIĄG DALSZY

Sztafeta trwa,
Wyścig, kto więcej razy przejmie pałeczkę.
Mam wrażenie że zaczęło się kolejne, 3 lub 4 (straciłam rachubę) okrążenie.
Tym razem na prowadzeniu jest Krzyś.
Tym razem on trzyma wirusa w garści, a raczej w nosie ...
Mam nadzieję że na tym będzie koniec.

Miałam sobie ponarzekać, ale nie chce mi się.
Wybaczcie, może innym razem.
Nie wiem czy to wina klimatu. Nastawiłam się na deszcze, wiatry, pochmurne niebo ...
A tu nic z tego. Słonko codziennie świeci. Jeśli pada, to tylko tak, jakby smarkało. Zachód słońca jest co najmniej 2 godziny później niż w Polandii. W październiku chodzę w okularach przeciwsłonecznych, bo tak razi ...
Tfu, tfu przez lewe ramię  postukać w niemalowane - żeby nie zapeszyć.

Ale mój nastrój może być również spowodowany nieustającym zachwytem nad tutejszą szkołą.
To, czego obawiałam się najbardziej, okazuje się jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. No ale chyba się powtarzam.

Dzieciaki są zachwycone - to pewne.
Powiedziałabym nawet że zaczarowane.
Tutaj nie ma kar. To znaczy pewnie są, ale dzieci są tak zmotywowane, że nie ma potrzeby ich stosowania. Zamiast tego są nagradzane na każdym kroku, za pracę na lekcji, za aktywność, zachowanie ... Moje młodsze dziecię ma już 20 punktów. Jeszcze 5 i w nagrodę będzie zwolniony z 1 pracy domowej!
Siedzą nie w ławkach ustawionych w rzędzie, tylko w grupach po kilka osób. Wiecie, 3 stoliki zestawione razem i dzieciaki dookoła. Każdy ma jakąś funkcję. Jest "kierownik", jest  "odbieracz zadań" ... muszę zgłębić je wszystkie, to wam opowiem. Marian najczęściej jest kierownikiem - w końcu moja krew.
W każdy piątek jest podsumowanie tygodnia. Zawsze ktoś zostaje wyróżniony i otrzymuje nagrodę.
Naklejkę, odznakę, puchar (przechodni, taki tylko na tydzień), żelka ...
Zupełnie małe rzeczy, ale ważne dla dzieciaków.

No i podejście do ucznia.
Oczywiście nie mówię że w Polsce jest złe. W Polsce nie ma do tego warunków. Tutaj nauczyciel dostaje dla takiego Mariana osobę do pomocy, która ma np. dodatkowe zajęcia podczas Irlandzkiego, z którego jak się okazało zwolnili moje dzieci. Jest to, jak sadzę, bardzo duże wsparcie dla nauczyciela.
Każdego dnia (za wyjątkiem magicznego piątku oczywiście), chłopcy maja kilka nowych wyrazów do nauczenia. Z każdym z nich muszą ułożyć po 1 zdaniu.
Ponieważ mam duże braki z językiem (nad którymi nieustannie pracuję), czasem posiłkujemy się wujkiem google i jego translatorem. Okazuje się że i on się czasem myli. Albo np. nauczyciel miał co innego na myśli. Jeśli wyraz ma kilka znaczeń, oczywiście wybieramy sobie to, które nam najbardziej w danej chwili odpowiada. Podejrzewam, że dzięki temu wychowawca Mariana postanowił tłumaczyć mu te wyrazy w szkole.
I co robi taki nauczyciel?
Jeśli nie jet w stanie wytłumaczyć mu innymi słowami, bierze takiego delikwenta i szukają w szkole  rzeczy, która temu słowu odpowiada. W najgorszym wypadku, googlają. Ale nie w słowniku, tylko wyszukują obrazki.

Jak mi dziecię opowiada o takich sytuacjach - własnym uszom nie wierzę.
A konsekwencją jest to, że dziecię chodzi jak zaczarowane.

- Mamo,  dzisiaj przeze mnie pan Lynch miał przez chwilę zły humor
- Dlaczego? - zapytałam
- Bo nie odrobiłem do końca pracy domowej.
- Jak to?
- Ja nie chciałem! To pani (imienia nie pamiętam - nauczycielka pomocnicza) mi źle powiedziała.
 Takich wyrzutów sumienia u syna mego już dawno nie widziałam.
Normalnie zaczarowani.



Zdjęcie znalezione w sieci

6 komentarzy:

  1. Nadal sledze Wasze losy i mocno!!! trzymam kciuki.
    Usciski dla Was wszystkich.

    PS. w liscie moich blogow znajdziesz Bloga, ktory prowadzi klasa mojej wnusi. Ilustruje bardzo dobrze jak wyglada szwedzka szkola.
    http://safirenbarnen.se/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie.
      Chyba w każdym kraju szkoła wygląda nieco inaczej.
      Najważniejsze żeby dzieciakom na zdrowie wyszło :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Zazdrościsz nam szkoły, pogody, czy wirusa?
      Całuski

      Usuń
  3. Fajna sprawa z takim systemem nauki :) u nas musiałam tłumaczyć nauczycielowi ze jak syn nudzi sie na lekcji to wina nauczyciela, nie dziecka.
    A wirus i u nas panuje więc doganiamy Europę hyhy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie o taką Europę ...
      Przy takiej częstotliwości przeziębień, to chyba już chcę zimę żeby wymroziła zarazki ...

      Usuń