piątek, 4 października 2013

KTO MA SKLEROZĘ, TEN MA ZMECZONA MATKĘ

No i mammy weekend Yupiiiii.
A ja już mam dość.
Dzisiaj od rana Marian coś markotny był. Głowa go bolała czy coś.
Ale jak już odebrałam go ze szkoły to zupełnie fajnie nie było.
A że piątek dniem basenowym, jest, sprawy się ciut skomplikowały.
Poszliśmy na basen. Krzysiek pływał, a my czekaliśmy w kawiarni.
W pewnym momencie Marcinowi zrobiło się zimno. Zaglądam do plecaka, a tam kurtki ZERO.
Zapomniał, zostawił w szkole.
Dałam mu kurtkę Krzysia i poleciałam do szkoły czym prędzej co by pozostawioną w klasie odzyskać. Nie pocałowałam klamki, tylko kłódkę - blechhh
Musiałam zdecydowanie zagęszczać ruchy, bo jedno dziecko na lekcji pływania, która niebawem miała się zakończyć, kolejny potomek ledwo-leżący na stole w kawiarni basenowej ...
Wróciwszy, już był czas na odebranie Krzyśka. Podrzuciłam mu tylko ubrania na zmianę i wróciłam do Marcina. Ten od razu poleciał to toalety ...
A no właśnie. Bo dziecko dobrze wychowane jest! Wie, że obietnic trzeba dotrzymywać.
Obiecywał w zeszłą niedzielę rodzicielce że się porzyga?! Obiecywał! Może nie dokładnie sprecyzował termin całej akcji, ale słowa dotrzymał.
Dzieła dokończył w taksówce - na szczęście nie na siedzenie.
Impreza dopiero się rozkręca ....

No, to mamy weekend!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz