sobota, 21 września 2013

KOLEJNY TYDZIEŃ ZA NAMI

Tydzień minął szybko i spokojnie.
Oprócz tego, że każdy (z wyjątkiem Krzyśków dwóch) chodził z gilem do samej podłogi, to żadnych rewelacyjnych rewelacji.
Tylko wychowawca Marcina przede mną ucieka - chociaż zupełnie nie wiem czemu, wszak przestałam go atakować. Mój zestaw 1000 pytań jest na wyczerpaniu. Postanowiłam ostatnie oszczędzać.

Któregoś dnia, po wyjściu ze szkoły Marian z uśmiechem wyśpiewał prawie:
- Mój pan ma ciebie dosyć! Mój pan ma ciebie dosyć ...
- Czemu tak uważasz? - Zapytałam zniesmaczona.
- Nie widziałaś? Jak tylko się odwróciłaś, a on cię zauważył, miał minę jak by się po cichu modlił "żeby do mnie nie podeszła" i od razu dorwał jakąś inną mamę.

No tak. Ja to potrafię zachęcić do siebie każdego.

Chłopcy będą mieli od przyszłego tygodnia dodatkowy angielski - taki dla nich, w szkole.
Jeszcze trochę i znowu będę tylko mogła wierzyć im na słowo o czym rozmawiają.
Ehh - te dzieci.

2 komentarze:

  1. A dlaczego gość ucieka? Co mu zrobiłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musiałam nic robić - wystarczy że parę razy z nim porozmawiałam. Tak właśnie działam na facetów :)

      Usuń