czwartek, 5 września 2013

KOLEJNY SUKCES

Kolejny sukces!

Postanowiłam sobie, że już nie będę dopytywać się o Mariana 4 razy dziennie (no może 2, bo tylko rano i odbierając go po szkole), bo nauczyciel pomyśli że przyleciała jakaś pier....nięta.
Jeszcze trochę, a zacznie przede mną uciekać. Więc jakby co, to poczekam aż mi się nazbiera i hurtem. Tyle tylko że rano na ten przykład musiałam zapłacić za ubezpieczenie, więc limit na dzisiaj się wyczerpał. Powiedziałabym że limit na najbliższe 2 dni,. Po lekcjach oczywiście chciałam wiedzieć jak było dzisiaj. Ale postanowiłam sobie że twarda będę a nie miętka.
Stałam więc twardo z boku w oczekiwaniu na potomka. Wyszedł jak zwykle na końcu, bo on nawet tutaj ma czas. Zanim jednak do mnie dotarł, już z daleka machnął do mnie na powitanie jego wychowawca. Oj walczyłam ze sobą mocno żeby nie podejść i nie zadać standardowego "jak dzisiaj było". Ale na szczęście nie musiałam. Sam podszedł do mnie.
Okazało się, że dzisiaj, nasz ulubiony nauczyciel Mr Lynch znalazł wspólny język z Marcinem.
Jak Marian coś mówi, to już zaczyna go rozumieć.
W drugą stronę działa to ciut inaczej, ale działa.
Nauczyciel pisze - Marcin czyta.
Czyli jak myślałam, to tylko akcent. A syn umie więcej niż komukolwiek się zdawało.
Czyli jednak dobre geny.

Na dodatek okazuje się się że młody świetnie gra na Irish Whistle - nauka gry na Flażolecie nie poszła w las. Dzisiaj przypadkiem odkryłam też, że moje dziecko całkiem nieźle czyta nuty. Myślałam zawsze że grał z narysowanych pod nimi kropek. Nie doceniłam potomka.

A my tu mamy piękne zakończenie lata. Słonecznie, bez deszczu z temperaturą jak się okazuje idealna dla mnie 18-22 'C.
Tylko czasem jak zawieje to łeb urywa. Ale dzięki temu pranie szybko schnie w ogródku.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz