środa, 19 czerwca 2013

ODLEŻANE - WYKONANE

Bo jak ja powiem że coś będzie zrobione, to nie tylko mówię.
Tak będzie z pewnością.
Problem zazwyczaj pojawia się przy określeniu terminu realizacji. Wiele rzeczy musi bowiem nabrać mocy urzędowej.
Wiecie, podanie, 3 zdjęcia, odleżane na stosie innych ...
I tak na ten przykład dawno, dawno temu, jak jeszcze byłam piękna i młoda oraz potomstwo posiadałam w ilości szt 1, kupiłam z moim ulubionym byłym mężem (wówczas ówczesnym) płytki na balkon. Położone zostały w kartonikach w rogu balkonu i tak już im zostało. Okazuje się że porządny gres to był. Przetrwał 10 mroźnych zim, 10 upalnych lat i ani drgnął. Ani nie popękał, ani się sam nie położył ...
Jako że człowiekiem o miękkim sercu jestem i doceniam cierpliwość, ulitowałam się.
Wczoraj się zabrałam, dzisiaj ukończyłam.

Całe życie myślałam że fugowanie jest fajowskie. Pewnie dlatego, że nigdy nie kładłam płytek. A może po prostu się starzeję?!
Dzisiaj myślałam że ta czynność mnie wykończy. To najnudniejsza część procesu układania płytek.
Tak czy inaczej, jestem z siebie dzielna jak stąd do tamtąd.


TA DAM!!!




 Teraz jeszcze tylko szafki na buty z palet i można zacząć wakacje.

4 komentarze:

  1. A kto ułożył? Fugowanie jest fajne. Cała zabawa....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu to wszystko moja robota. Sama układałam.
      Też myślałam że fugowanie jest fajne.
      Od dzisiaj ja kładę płytki, ty fugujesz ...

      Usuń
  2. Mnie nie daje spokoju kto Ci przyciął ten gres ;-) To dopiero sztuka! Też fugowałam, rozumiem o czym mówisz, nienawidzę fugowania ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu sama cięłam. Maszynką do płytek.

      Usuń