poniedziałek, 10 czerwca 2013

DZIECI ZMIENNE SĄ, ALE MATKA PORADZI SOBIE ZE WSZYSTKIM

Podobno to kobieta zmienną jest. Okazuje się że nie tylko.
Na ten przykład moje potomstwo, a szczególnie syn ulubiony młodszy, zmienia zdanie z prędkością światła. Zwalam wszystko na katar alergiczny, przez który moje dziecię najpewniej jest niedotlenione. Bo jak tu oddychać, kiedy kicha się cały dzień jak karabin maszynowy i smarcze tak, że grozi to odwodnieniem. Szkoda tylko że nasz pan alergolog za żadne skarby tego świata nie chce zmienić leków ... Nie wnikam. Nie chce on - zmienię ja - lekarza.
Ale do rzeczy.
W dniu wczorajszym po teście z angielskiego stwierdziłam że należy się coś moim dzielnym 
dzieciom i mnie po tak intensywnym wysiłku umysłowym i pojechaliśmy na fryty do

W pewnym momencie, potomek mój stwierdził:
- Ty to jednak jesteś wyluzowaną matką.

Uznałam to oczywiście za komplement, bo słabo by było obrażać się tak z samego rana, koło 12tej.

Tego samego dnia wieczorem, wszyscy obecni w lokalu mieszkalnym moim panowie, postanowili skorzystać z mojej nowej udokumentowanej umiejętności, a mianowicie, poprosili o strzyżenie.
Włosy się posypały ... i łzy polały.
Marian, który do wczoraj miał długie włosy, chciał obciąć się na jeżyka. Zagroziłam wydziedziczeniem jeśli to zrobi. Oczywiście wiedziałam, że sam maszynki puki co nie złapie, więc byłam spokojna, bo spod nożyczek trzymanych moją ręką, taka fryzura mu nie groziła. Ścięłam go zwyczajnie, na krótko, ale nie tak że o matko.W końcu zaczął wyglądać jak Marcin! Jak powiedział przez łzy:
- Ale ja nie chciałem na łysa pałę!

I co "wyluzowana"matka mogła zrobić?! Mogła tylko uratować sytuację. W zasadzie to nie ja, tylko dred na "ogonie", który pozostał jako pamiątka po długich włosach.
Dziecię się rozchmurzyło, nawet bez oporów do szkoły poszło ... Teraz jest "COOL"

A z reakcjami dzieci po ataku przez moje nożyczki, bywa zabawnie.
W sobotę obcinałam syna moich znajomych. Po wszystkim stanął przed lustrem (potomek wspomnianych) i skomentował:
- O! Znowu wyglądam jak Filip! Naprawiłem się!

Znaczy się podobało.
Ufff

2 komentarze:

  1. To był komplement.Piekny.Mam nadzieję jednak że jesteś ich matką a nie koleżanką. Wtedy było by fatalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Kasiu, ja zawsze myślałam że jestem wstrętna i surowa, a tu takie zaskoczenie.

      Usuń