czwartek, 27 czerwca 2013

CZY JEST COŚ CO DZIECI MOŻE ZDZIWIĆ?

Moje dzieci nie dziwią się niczemu. A już na pewno niczemu co robię ja.
No może nie do końca. Bardziej  zadziwi moje potomstwo widok matki przy garach niż z młotkiem w ręku. Ot taka ze mnie matka polka.
W zeszłym tygodniu kładłam płytki na balkonie. Odebrane to zostało przez potomstwo me jako normalna normalność. Jakby widzieli mnie przy takiej czynności minimum raz w miesiącu. Jedyna reakcja Marcina po powrocie ze szkoły.
- O, cześć. To co, na obiad parówy?!

No tak, matka dziwnymi rzeczami zajęta to i obiadu nie ma. A tu niespodzianka. Obiad był.

Wczoraj po powrocie ze szkoły.

- Mamo, jak tu pięknie ...
Jak stwierdziła moja ulubiona młodsza siostra, tak mógł zareagować tylko artysta, czyli kto?! - Marcin.

Obiad tez był, co zdziwiło ich bardzo.
Mało tego, dzisiaj też będzie. (Boszzz, jaka jestem zaskakująca ;)) Będzie wcale nie dlatego że nie mam co robić. Wręcz przeciwnie, nie wiem w co przeszczepy włożyć. Dzisiaj muszę dokończyć "paletową" zabawę.
Zgodnie z jakimś ustaleniem (dla mnie niezrozumiałym) w ostatnim tyg. nauki, nie ma w szkole obiadów. Tak wiec stoi matka przy garach ... Na szczęście zaczął się sezon na kalafiorowy, kapustki i inne zdrowe i szybkie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz