środa, 27 lutego 2013

Z SERII PORANNE ROZLUŹNIACZE

Poranki w naszym domu są ciężkie.
Atmosferę można kroić nożem. Zazwyczaj wstajemy na ostatnią chwilę. Wróć - ja wstaję na ostatnią chwilę.
Codziennie obrażam się na budzik. Musi mnie długo prosić żebym w końcu uległa i ustawiła swoje zwłoki w pozycji pionowej. Kiedyś nawet usiłowałam przechytrzyć samą siebie i ustawiałam budzik o pół godziny wcześniej. Zadziwiające jest jednak to że pomimo kompletnego braku kontaktu ze światem, zerowego połączenia z bazą, tego faktu zawsze byłam świadoma. Cóż za inteligenta bestia ze mnie. Sama jestem pod wrażeniem.

Wracając do poranków.
Za skuteczne zwalanie potomstwa z łóżek kiedyś dostane medal. Nie jakieś tam złoto - platynę poproszę.
Ja mam tempo -30. W zasadzie to się cofam zamiast iść do przodu.
Jeden z młodych zasypia w toalecie. Nasze być albo nie być uzależnione jest od tego czy uda nam się wepchnąć do łazienki przed nim. Jak już wejdzie, to możemy zapomnieć o takim pomieszczeniu, albo myć zęby w kuchni. Generalnie potomek ów ruchy ma w miarę sprawne. Szybciutko je śniadanie, ubiera się, pakuje kanapki, sprawdza zawartość plecaka ... po czym ginie w otchłani, zawiesza się. Jakby jego motor tracił moc.
Następny regularnie zasypia na siedząco, zazwyczaj jedząc. Wszędzie chodzi zawinięty w kołdrę strącając wszystko co popadnie. Jedyny plus to taki że od rana jest pozamiatane. Tempo ma zbliżone do mojego albo jeszcze lepsze.

Jak już gęsto jest tak, że nie da się chodzić, zazwyczaj coś wymyślą dla rozrzedzenia atmosfery.
Na ten przykład dzisiaj Marian, przelewając sobie wodę mineralna do szkolnej butelki

- Mamo, nie mamy innej wody?
- Mamy. A co, za mało jest? Nie powinno ci zabraknąć!
- Nie, nie zabraknie, ale ona jest stara.
- To jaką ty wodę wziąłeś? Na blacie stoi nowo otworzona butelka.
- No tak, ale na niej jest data 1979. Strasznie stara. Nie otruję się?

Albo zacznę zrywać etykiety, albo zmienię wodę na taką bez tradycji.
Teraz niech go zaboli brzuch w szkole, to powie że to przez rodzicielkę, bo dała mu wodę z zeszłego stulecia.



4 komentarze:

  1. :))) brrrrrr...poranne wstawanie, osobiście nie uprawiam, zostawiam innym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj wiele bym dała żeby go nie uprawiać. Mogłabym za to zawodowo chodzić późno spać i spać do południa ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie tez już nie muszę ;) Jeszcze tylko sami zaczęliby się do szkoły odprowadzać i było by cudnie

      Usuń
  3. haha Marian the best
    Buziki od Majci i cioci Dari

    OdpowiedzUsuń