czwartek, 21 lutego 2013

GRANICE

Ja tak właśnie myślałam.
W zasadzie byłam pewna, że dzieci lubią granice.
W sumie to każdy lubi. Mniej lub bardziej świadomie. Jak jest jasno pokazane że odtąd dotąd jest ok, to można swobodnie poruszać się w przestrzeni. Pewnie że czasem każdy usiłuje wystawić stopę ciut poza sprawdzając czy można by przesunąć granicę.
Ostatnio jednak mój syn najmłodszy zadziwiwszy mnie nieco, wręcz odebrawszy mi głos, upewnił mnie tylko że moje pokrętne rozumowanie jednak może znaleźć zastosowanie w życiu, przynajmniej niektórych jednostek, jakimi są moje prywatne, osobiste dzieci.

- Wiesz, bo ten pan to jest fajny - ucieszył się Marian na wieść kto będzie jednym z opiekunów zimowisk w szkole.
- Świetnie. To w czym jest taki fajny? Organizuje wam ciekawe zajęcia?!
- To też. Ale wiesz, on jest taki ... Z nim nie ma dyskusji. Powie raz, drugi, ale trzeci raz już nie powtórzy! No wiesz, jak w domu ...

Taaak.
Chyba tylko w oczach potomstwa jestem matką konsekwentną.
Dzieci chowane w ciężkich warunkach ...

2 komentarze:

  1. Pamiętam jak mnie zdziwił fakt, że moje dziecko marzy o zamkniętym, obozie wojskowym z dyscypliną. Cóż...marzy sie o tym czego w życiu brakuje:))
    I jak tam te pasożyty głowowe? Pokazały się już?:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwne te nasze dzieci.
    Terror i dyscyplina.
    A pasożytów jak nie było tak nie ma. Rodzicielka powoli się przyzwyczaja - już może na mnie patrzeć :)

    OdpowiedzUsuń