sobota, 2 lutego 2013

GDYBY OSIOŁ SIĘ NIE BUJAŁ ....

Gdyby osioł się nie bujał, jak go rodzicielka prosiła, to by krzesła nie połamał.
Ale osły maja to do siebie że uparte są i wiedzą lepiej.
Bujał się bujał i teraz ma. Powiedziałabym nawet że teraz nie ma - na czym siedzieć. Na wypadek gdyby ktoś chciał posądzić mnie o przemoc fizyczną w stosunku do nieletnich zamieszkujących ze mną pod jednym dachem - nie mam na myśli 4 liter!
Nowego krzesła nie kupię, bo nie. Bo wredną matką jestem, oraz kasy na nowe nie mam. Jak tak dalej pójdzie to będę miała - z odszkodowania. Jest bowiem szansa że sobie potomek kły wychlaśnie albo jeszcze większą krzywdę zrobi i wtedy z ubezpieczenia ...
Wolałabym jednak z tej opcji nie skorzystać.

Normalnie bardzo kreatywną jednostką jestem. Tym razem jednak moja wyobraźnia nie dała rady. Próbowałam kleić jakimś świństwem 2-składnikowym co to twardsze niż stal. Wytrzymało całe 5 minut. Jak dla mnie - za krótko.

Może wy macie jakiś pomysł jak to naprawić?!
Albo może ktoś z was dotknięty jest zbieractwem i ma gdzieś, w czeluściach jakiejś piwnicy stare krzesło obrotowe z którego nic poza "nogą" się nie przyda. Jeśli tak, to ja bym chętnie zaadoptowała, oraz nowe życie tchnęła ...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz