poniedziałek, 5 grudnia 2011

WIEDZO, OCH WIEDZO ... ULOTNA ...

Jakiś czas temu, całkiem niedawno - biorąc pod uwagę ilość czasu spędzona już przeze mnie na świecie. Tak wiec jakieś 2 lata temu, kiedy to byłam świeżo przywróconą  w poczet osobników zamieszkujących Polandię po kilkuletniej nieobecności, miałam okazję dość często rozmawiać na temat poziomu edukacji obywateli "zielonej wyspy". W moim odczuciu, my Polacy jesteśmy całkiem nieźle wykształceni, a nawet jeśli tytułów powalających przed nazwiskiem nie mamy, to nasza wiedza zdobyta w ciągu kilku - kilkunastu lat edukacji jest całkiem konkretna.
Wielokrotnie miałam okazję przekonać się o tym, iż nasza wiedza, podstawową zwana jest ciężka do ogarnięcia dla wielu "tubylców".
Na ten przykład kraje Europy. Kto by pomyślał że Polska w samym środku jej leży. Dla większości z nich to już głucha Syberia. Albo co najmniej maleńka jakaś, nie to co na ten przykład OGROMNA Portugalia. Oczywiście o innych kontynentach nie wspominając.
Albo cytując przykład z tegorocznych egzaminów GCSE (gimnazjalnych) w UK
"Podaj przykład sześciu zwierząt żyjących w Arktyce" 
odp. 2 białe niedźwiedzie i 4 foki

Matematyka - dziedzina znienawidzona przez wielu, ale w moim odczuciu, podstawy zna każdy. Dodawanie, odejmowanie, proste mnożenie i dzielenie. Na jednej z moich rozmów rekrutacyjnych (na zielonej wyspie) dostałam arkusz takich przykładów, o trudności 24+12, czy 123:4 metodą pisemną. Osoba przeprowadzająca tą rozmowę, była zdziwiona, kiedy poprosiłam o kawałek kartki, zamiast kalkulatora. W tym samym czasie, przy drugim biurku siedziała młoda Irlandka, która z takim samym testem, trzymając kalkulator w ręku prawdopodobnie zastanawiała się jak go włączyć.
Wówczas opinia o NAS - Polakach w moich oczach jeszcze bardziej wzrosła.
Dzisiaj okazało się, że chyba na wyrost.
Jeden z moich kolegów w pracy miał sen. Koszmar wręcz. Kazano mu coś podzielić pisemnie, a on nie wiedział jak. W dniu dzisiejszym był to temat przewodni w moim miejscu pracy. Testowali wszystkich, którzy im się podwinęli pod rękę. Okazało się że nie licząc jednej przypadkowej "klientki", byłam jedyna osobą, która umiała to uczynić.
Dumna z siebie, że zakres klasy IV szkoły podstawowej mam opanowany zaczęłam zastanawiać się, czy nie jest to powód o ubieganie się o podwyżkę w związku z posiadana wiedzą.
Chociaż może to powód do szukania innej pracy?!



Obrazek znaleziony w sieci

2 komentarze:

  1. HAhahhaha. O tak o podwyżkę...Czasem nasza wiedza ....nie....my poprostu oceniamy innych przez swój pryzmat.Wydaje mi się że jak ja wiem gdzie jest Kilimandżaro to wszyscy. A to nieprawda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, normalnie mądre z nas laski (przynajmniej w wiedzę)
    Całuski

    OdpowiedzUsuń