czwartek, 15 grudnia 2011

ROZGRZEWKA

Lekcje zostały odrobione zanim jeszcze wróciłam z pracy.I potomstwo jakieś takie grzeczne.
I niania dzieci chwaliła.
I podobno Marian był grzeczny i aktywny w szkole (chociaż jak nie będę miała na piśmie, to nie uwierzę)
Jeszcze dobrze się nie zadomowiłam po powrocie z pracy, już kolacja  na stole stała. Nie taka jak od Magdy Gessler (nie ujmując pani Magdzie) tylko lepsza. Zrobiona własnołapnie przez krasnale. Bo przecież nie ma to jak wszyscy razem, przy stole ...

- No to teraz mówcie czego chcecie? - zapytałam delektując się koreczkiem
- My? Nic - odpowiedział jeden
- Zupełnie nic mamo - zawtórował bratu drugi
- To co to za akcja? Coś przeskrobaliście?  Czy może podlizujecie się świętemu grubasowi tuż przed GWIAZDKĄ?! - szukałam podstępu. Nigdy nie wątpiłam w to że mieszkam z aniołami, ale coś za słodko było.
- Mamo, no coś ty. My tylko tak na zapas.

I wszystko jasne. Zapobiegawczo podlizywali się cały wieczór, żeby w razie jakby co, mieć co przypomnieć.
No i zaczęło się
- Mamooooo ..... (to)
- Mamooooo ....... (tamto)
- Mamooooo ........
Na dźwięk MAMOOOOOO zaczęłam dostawać gęsiej skórki. Jakby to był napis na dropsach co najmniej.
Za którymś razem rozległo się
ŁUP, TRACH, ŁUBUDU - MaaaAaaaMmmmoooOoooo .....
Lecę, pędzę a tam Krzyś zwija się ze śmiechu na swoim łóżku. Marcin w łazience, nie do końca jeszcze ubrany po kąpieli, cały w pianie od pasty do zębów. Wszystko zachlapane niebieskim płynem do płukania ust. Obok młodego leży połamana deska sedesowa.
- No co?! Się wzięła i połamała!
Sama - jaką zdolną deskę miałam.
Chociaż, dlaczego nie?! Myć zęby stoją na kiblu?! Widoczność niezła rozprysk przy płukaniu ust - jak nigdy. A jakby się wredna nie połamała to i do lustra dałoby się spojrzeć.
Na razie straty materialne niewielkie. Ofiar w ludziach i uszczerbku na zdrowiu brak.
Coś mi mówi że to dopiero rozgrzewka.

3 komentarze:

  1. Ha...moje dziecko już dawno się goli ale na dzwięk "Mamuuuuu" w telefonie nadal przechodzi mnie dreszcz:)

    OdpowiedzUsuń