czwartek, 2 czerwca 2011

Złe początki ...

Złe początki ... w tym przypadku trudne, wróżą mam nadzieje dobre końce. Albo chociaż ciąg dalszy.
Jak już wiecie, znalazł się ktoś w tym mieście, kto zechciał w łaskawości swojej zatrudnić moja skromną osobę.
Normalnie jak to mówią na "legalu". Dzisiaj nawet przeszkolili mnie odnośnie BHP - chyba się boją, że niezbyt stabilna i niezbyt bezpieczna jestem.
Mój ulubiony były szef, jak się dowiedział że odchodzę, stwierdził coś w stylu "o cholera".
Zawiodłam się ciut. Wyobrażałam sobie jak walczy o mnie niczym lew o swoje stado.
Myślałam, że zaproponuje mi gwiazdkę z nieba, żebym tylko została ... a on tylko "powodzenia" mi życzył.
No ale cóż. Widocznie nie jestem taka niezastąpiona.
A nowa praca ...
Po dwóch dniach jestem PRZERAŻONA.
Mówią do mnie, ale jakby w innym języku.
Miałam tak, jak wyjechałam swego czasu na Zieloną Wyspę. Niby znałam język "tubylców", ale jakby po chińsku rozmawiali. Po miesiącu się przestawiłam.
Czyli, że jest szansa!
Dla bardziej ciekawych - pracuję w sklepie - hurtowni z częściami samochodowymi :) To tak żeby dodać coś ciekawego do swojego doświadczenia zawodowego. Co tam ogrodnik, kosmetyczka, pedagog resocjalizacji czy wieloletni pracownik biurowy...
Są tacy co twierdzą, że to pewien rodzaj terapii. Mam bowiem chroniczną alergię na mechaników samochodowych. Tutaj, 99% klientów, to właśnie oni.
Paradoksalnie, atmosfera w pracy jest świetna.
Jeszcze trochę i polubię tą pracę, szczególnie, że wszyscy wokół wmawiają mi że Pana Boga za pietę złapałam. A to, że będę dzieci widziała 3 godziny dziennie - z egoistycznego punktu widzenia, to rewelacyjny układ. Czyż nie?!

3 komentarze:

  1. Dasz radę!!! Wierzę w Ciebie, oraz z czasem będzie coraz łatwiej;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musisz tylko znaleźć pozytywną stronę.
    Moja propozycja:
    większość klientów to faceci, czyli może 1 na 5 być przystojny - przy dobrych wiatrach i lokalizacji procent wzrasta, a jeszcze do tego w kombinezonach i umazani smarem... dla mnie bomba...
    Trochę się rozmarzyłam, przepraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dasz radę....a że atmosfera świetna to duży plus....powodzenia....pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń