czwartek, 9 czerwca 2011

SMAKOŁYKI

Podobno posiadanie psa zmienia i rozwija człowieka.
Zastanawiam się czy w moim domu, rozwój ten idzie w dobrym kierunku.


- Wujek, jaki smak ma twój groszek?
- hmm... nie wiem. Jak słone ciasteczko?!
- A mój ma smak prażonej cebulki - stwierdził syn mój najmłodszy, chrupiąc psią karmę.


P.S.
Pies zarejestrowany u weterynarza został pd imieniem ROGAL. W praktyce imię zmienia kilka razy dzienni. Babcia woła na niego "NIE MÓJ". Przewijał się również ROBAL, ODI, CIAPEK. Od kilku godzin króluje TOFIK i jest szansa że tak zostanie, chyba że Krzyś powracający jutro z Zielonej Szkoły nie podtrzyma naszego wyboru.

2 komentarze:

  1. Kiedyś, pacholęciem będąc, gdy nikt nie widział, wyjadałam jedzenie z psiej miski jedzenie i wiesz co? Było sto razy lepsze niż to, czym karmili mnie rodzice;-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja córka żywiła sie w kurniku z kurami. Jadała z nimi ziemniaki z ospą.Brała w dwie garście by jej nie zjadły. Nie dało sie jej upilnować.

    OdpowiedzUsuń