Zastanawiam się czy w moim domu, rozwój ten idzie w dobrym kierunku.
- Wujek, jaki smak ma twój groszek?
- hmm... nie wiem. Jak słone ciasteczko?!
- A mój ma smak prażonej cebulki - stwierdził syn mój najmłodszy, chrupiąc psią karmę.
P.S.
Pies zarejestrowany u weterynarza został pd imieniem ROGAL. W praktyce imię zmienia kilka razy dzienni. Babcia woła na niego "NIE MÓJ". Przewijał się również ROBAL, ODI, CIAPEK. Od kilku godzin króluje TOFIK i jest szansa że tak zostanie, chyba że Krzyś powracający jutro z Zielonej Szkoły nie podtrzyma naszego wyboru.
Kiedyś, pacholęciem będąc, gdy nikt nie widział, wyjadałam jedzenie z psiej miski jedzenie i wiesz co? Było sto razy lepsze niż to, czym karmili mnie rodzice;-))))
OdpowiedzUsuńMoja córka żywiła sie w kurniku z kurami. Jadała z nimi ziemniaki z ospą.Brała w dwie garście by jej nie zjadły. Nie dało sie jej upilnować.
OdpowiedzUsuń