środa, 20 kwietnia 2011

O wyższości papieru toaletowego nad recznikiem papierowym

Co dzieci robią jak się nudzą?
Marcin na ten przykład, z nudów zmywa naczynia, je żelki, czyta, je żelki, pisze w zeszycie ćwiczeń, je żelki, pomaga w rozwieszaniu prania, je żelki, maluje wydmuszki, je żelki, podlewa "kwiaty" na balkonie, cieszy się z nadchodzącej próchnicy i co za tym idzie rychłej wizyty u swojej ulubionej pani dentystki, gra, je żelki ...
Pozytywów wiele.
- Wraca do zdrowia, choć nadal przypomina muchomora,
- Przystosowuje się do życia w rodzinie z całym zestawem obowiązków,
- Kończą się  żelki,
- Jest szansa na to, że w tym roku będziemy mieć kwiatki na balkonie, bo ma je kto nawadniać w fazie kiełkowania,
- Będziemy mieć najpiękniejsze pisanki - może wystartujemy w jakimś osiedlowym konkursie?!
- ...
Krzyś G  i jego recepta doskonała na nudę?!
Świetlica szkolna po lekcjach + trochę wolnego czasu + nuda + geny matki i kilka ojca + lekka pomoc ze strony szkoły w postaci braku możliwości wyjścia na boisko w słoneczne dni (do końca roku szkolnego) =  jak zapewnić łazience szkolnej (świeżo po remoncie) częste malowanie ścian?
Dzisiaj zostałam poproszona na "dywanik"
Syn mój podczas oczekiwania na swoja rodzicielkę po lekcjach, udał się do toalety. Spotkał tam kolegę. W związku z tym iż rodzicielka stara się jak może żeby wychować potomka na kulturalnego człowieka, postanowił z owym kumplem pogadać chwilkę. Nie ładnie jest bowiem olać znajomego i przejść obok bez słowa. Można by pomyśleć "cóż za miejsce na rozmowy"?! Przyznam szczerze, że takiej ładniej i czystej szkolnej toalety, to jak kilka lat już po tym świecie chodzę, nie widziałam. W związku z powyższym - nie dziwię się.
Jak większość populacji (tak sądzę) kiedy buzia jest zajęta gadaniem, trzeba zająć czymś rączki żeby nic nie zmajstrowały. Tu powinnam nadmienić, iż ostatnio dyskutował ze mną nad marnotrawstwem w łazienkach szkolnych. Po co komu ręcznik papierowy, skoro jest papier toaletowy?! Moje argumenty, że jak sama nazwa wskazuje papier jest do 4 liter, a ręcznik do przeszczepów, najwyraźniej były mało przekonywujące. W związku z tym iż wybitnie niereformowalny jest i jak sobie coś ukręci w główce swojej to koniec świata, po wcześniejszym wytarciu rąk, zajął się myndoleniem owego toaletowego.
Po kilku minutach, toaletowy + odrobina wody = świetna paciaja, posiadająca niezwykłe właściwości. Genialnie rozpryskiwała się na umywalce ... kolega niechcący go popchnął ... że ściany pewnie tak łatwo nie schodzi + drabiny nie było w pobliżu.
Przyznam szczerze, że można by to uznać jako twórczość artystyczną, wzbogacenie wnętrza ...
Poza tym wygląda to prawie jak tynk strukturalny ... albo kupa o niezdrowym kolorze.
Skruszoną miną przywitało mnie dziecko. Od razu przyznał się ze to on, bez zwalania na kumpla - to się chwali. Myślałam że smutek związany jest z perspektywą ewentualnego wydania kieszonkowego na farbę. Nic bardziej mylnego. Najgorsze bowiem jest to, że zasmuci, a może nawet rozzłości trochę swoją panią. Jak on jej spojrzy w twarz?!
Po świętach wybieramy się do pani dyrektor, po wymierzenie sprawiedliwości.

Kicia znaleziona w sieci 

2 komentarze:

  1. Dusza artysty...paper marche? Chłopaka ma dużo energii.Ciesz sie że to nie ADHD.Pomyśl,że kiedyś to minie. Będziesz się wtedy martwic: czemu on sie nie rusza? Znam to z autopsji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, czasem zdarza się panom, że siedzą grzecznie przez minut kilka. Zazwyczaj wtedy zaglądam do nich po cichu czy aby nic się nie stało, bo nie jest to normalny stan. No ale cóż, chciałam artystów, to mam :)

    OdpowiedzUsuń