piątek, 13 sierpnia 2010

Dzieciństwa słodki smak

Każdy ma różne wspomnienia z dzieciństwa. Są to zapachy, smaki, zdarzenia, do którymi wracamy pamięcią. Moje dzieciństwo kojarzy mi się z pomarańczami na święta, tapetą w wielkie kwiaty,  koglem-moglem, pozdzieranymi kolanami, kłótnie z moją ulubioną młodszą siostrą (teraz nie wyobrażam sobie, żeby mogło jej nie być), potłuczone szyby (szt kilka) i smak niedojrzałych jabłek z mojej jabłonki w ogródku ...

Kilka dni temu, byliśmy w CZMP, na wizycie kontrolnej po zabiegu Mariana. Wyprawa, jak na księżyc. Komunikacja miejską dojazd zajął nam blisko 2 godziny. Potem czekanie w kolejce i jeszcze raz czekanie, bo lekarz został wezwany na blok operacyjny.
Popatrzyli co Marianowi w pęcherzu piszczy, przepisali leki i umówili kolejną wizytę i badania. Wszystko to trwało w sumie kilka godzin. Chłopcy dzielnie znosili nakaz poruszania się w zwolnionym tempie i rozmowy o kilka tonów niższe niż na dworzu. Jedno jednak nie dawało im spokoju.
- Mamo, kiedy pójdziemy sobie? Ja chcę jeść.
- Jadłeś śniadanko. Teraz możesz się napić, a jak wyjdziemy ze szpitala, to kupimy coś do jedzenia.
Serce matki ściska się bardzo w takich chwilach, Jej dzieciątko jest głodne, ale nie może zjeść, musi poczekać. Na szczęście potomstwo me w takich chwilach wykazuje ogromną dozę zrozumienia.
- A wiesz na co mam ochotę jak wrócimy?! Na zalewajkę. Taka białą zupkę, z listkiem i jajeczkiem. Tylko żeby była bez ziemniaczków i z wyciągniętą kiełbaską ... A jak kiedyś pojedziemy do Irlandii, to odwiedzimy moje przedszkole?
- Jeśli tylko będziesz chciał, to na pewno - odpowiedziałam zdziwiona
- A czy będę mógł tam zjeść z dziećmi śniadanko? Oni tam jedzą takie pyszne kanapeczki i fasolkę z sosikiem ...
Najśmieszniejsze jest to, że jedyne czego Marcin nie lubił w tamtejszym przedszkolu, to jedzenie. Ale jak człowiek jest głodny, to zje prawie wszystko i najgorsze obrzydlistwo jest smaczne.
 Frytki, pizza i pączki z pobliskiego sklepu, okazały się najwspanialszymi wspaniałościami.
- Życie jest cudowne! - zachwycał się Marian wycierając buzie brudna od keczupu.
Wróciliśmy do domu po ok 10 godzinach. Byli tak zmęczeni, że Marcin owijał się w tramwaju wokół poręczy i zasypiał. Nie przeszkadzało to im jednak w obrażeniu się na mnie - nie zdążyliśmy na trening.

Wczoraj, po powrocie z pracy, czekały na mnie knedle z truskawkami, ulepione własnołapnie przez moje potomstwo pod czujnym okiem babci. Coś fantastycznego!
Wieczorem, Krzyś czytał w łóżku, Marian słuchał bajki o Bazyliszku czytanej przez Selera, a ja ... szykowałam na dzisiejszy obiad swoim szkrabom zupkę. Biały barszczyk z małą ilością ziemniaczków i kiełbaski. Trzeba tylko dogotować jaka.
Nawet takie antytalencie kulinarne jak ja, które do kuchni najchętniej by wchodziło tylko po kawę, w takich sytuacjach i dla takich smakoszy, gotuje z przyjemnością :)

Moi chłopcy, chyba będą wspominać biały barszczyk i żelki, którymi zażeraliby się na okrągło.
W sumie najważniejsze żeby wspomnienia miały słodki smak.
Słodki smak dzieciństwa.

***

Chyba nowym zwyczajem staną się życzenia pod każdym postem ...
Ciągle ktoś ma urodziny :)
Dzisiaj chciałabym więc złożyć najserdeczniejsze i najsłodsze życzenia dla:
p. Ewy z okazji jej wczorajszego święta oraz
Konradowi - mojemu bratu ciotecznemu z okazji dnia jutrzejszego


kwiatki dla was

9 komentarzy:

  1. Masz rację Gosiu- tylko dzieciństwo ma specyficzny smak.A tego smaku dodają dzieciom kochający rodzice.Natomiast matka używa czarodziejskiej przyprawy: jest to szczypta soli, deczko pieprzu, mnóstwo czekolady z wanilią i całe morze miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje dzieciństwo smakowało drożdżówką babcinej produkcji:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mniam, zalewajka. A ja pamiętam pajdy babcinego chleba z kwaśną śmietaną i grubym cukrem :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu - i wisienka na czubeczku :)

    Nivejko - aż mi zapachniało

    Malinconia - ja takich rarytasów nie miałam. Ale zapraszam na zalewajkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. :)) Ja tylko dodam, że tu gdzie mieszkam zalewajka stoi na pierwszym miejscu jeśli chodzi o potrawy, a na drugim miejscu znajduje się maścipula (sic!).
    Mniam....

    OdpowiedzUsuń
  6. Pieprzu - chciałam zapytać się w jakim kraju mieszkasz, bo tej 2gien nazwy nigdy nie słyszałam. Sprawdziłam jednak wcześniej u wujka google. Mówisz ze obrzydlistwo?

    OdpowiedzUsuń
  7. :) a mnie się dzieciństwo kojarzy z zapachem coca coli... ale takie innej, jak była 17 lat temu :) była taka knajpka i z niej zawsze pachniało colą.. :) teraz śmierdzi przetrawionym piwem ... bleee!

    OdpowiedzUsuń
  8. niesamowite te Twoje dzieci :) aż się miło czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mała mi - to się nazywa postęp cywilizacyjny :)
    EWOLUCJA

    Didżejko - dzięki.
    Spotkanie z nimi na żywo - bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń