wtorek, 20 kwietnia 2010

DESPERACJA I MAMONA

-  No bo ja to się zacząłem z NIĄ spotykać. I w sumie, to się chyba pobierzemy.
-  Ale jak to? Pobierzecie, już?
-  No tak, na co mam czekać?! Lata swoje mam (35), ONA zawsze mi się podobała. Chcę mieć kogoś, żeby się przytulić ...
- A gdzie będziecie mieszkać?
- U niej. Z jej rodzicami. Wiesz, maja taki duży dom ...Nie chcę być sam! A wy? Czemu razem nie mieszkacie? Czemu się nie pobierzecie?
- Nam się nigdzie nie spieszy. Wolimy powoli, delektować się zakochaniem ... Jak już będziemy pewni, to pomyślimy.
 


Rok później.
Niedziela, 8 rano
MY nadal zakochani, mieszkamy oddzielnie.
ONI ...

- Moja żona jest upośledzona! Chciałem jej zrobić malinkę, to poleciała do ojca że ją biję. Od 3 tygodni się nie odzywamy.  Pracowałem jako kierowca, to nie chciała żebym jeździł, bo w domu byłem tylko w weekend. Dopiero znalazłem pracę, a ona płacze do mamy, że jej pieniędzy nie daję. Nie mogę mieć GG, Skypa, konta na NK. Komórkę mam dopiero od niedawna, ale ciągle mnie sprawdza. Wracam zmęczony z pracy, a ona zapomniała obiadu ugotować bo się w necie zasiedziała. Z wami się nie mogę kontaktować, bo was nie lubi (w sensie mnie), z innymi też, bo coś jej nie pasuje. Od roku przed snem oglądam bajki, żeby nie miała koszmarów. Od kilku miesięcy nie sypiam z nią, bo się jej brzydzę! Ona chce mieć dziecko, ale ja z nią nie chcę ... Zanim pierdnie, to idzie do wróżki. Dała cygance wszystkie pieniądze, potem płakała że zgubiła. Nigdy w życiu nie pracowała. Jak w złości powiedziałem "K...a mać", to poleciała z rykiem na dół do rodziców, ze od pań z licznikiem ja wyzywam. Nawet jej rodzice maja jej dosyć. Jadę tylko po swoje rzeczy, wyprowadzam się! Choćby nie wiem jak mnie przekonywali, to nie wrócę tam!


Niedziela, godzina ok 19tej

- Przyjechali teściowie
- Jaki wynik rozmowy?
- No wracam na razie.
- Czym cię przekonali?
- Wiesz, teściowi ciśnienie skoczyło, bo się wystraszył że to koniec. Wzięli mnie na litość.
- a co z NIĄ? tez przyjechała
- No tak, jest tu
- Co ONA na to?
- Obiecała że nie będzie już się awanturowała i ze wszystkim do rodziców leciała. Będzie bardziej samodzielna.
- Jesteś największą CIPĄ jaką znam. Szkoda mi ciebie, wiesz?
- Wiem co robię. Mam swój rozum. Nikt mi na mózg nie nasrał ...Poza tym powiedziałem im, że to ostatni raz ...

Rodzice obiecali kupic IM oddzielną lodówkę.
Jak widać, kupili córce swojej też męża - niańkę
Tak właśnie działa desperacja w połączeniu z kasą (bogatych rodziców dziewczynka ma), braniem na litość ...

Nie wiem tylko kto w tym całym "związku" jest głupszy.
Ona - jest głupią księżniczką.
On, bo zaślepia go kasa i nie wiem co jeszcze. Bo nie ma własnego zdania....
JEJ rodzice - bo wychowali dziecko nieprzystosowane do życia i teraz mają problem, bo Niańce przestają odpowiadać warunki.




Musiałam.
Od niedzieli nie mogę o niczym myśleć.
Mam przed oczami JEGO twarz. W ostatniej chwili pozmienialiśmy plany, żeby z NIM być, żeby mógł się wygadać, żeby nikt go nie oceniał. Po to nas ma.
Poczułam się, jakby mi splunął w twarz.



Obrazek znaleziony w sieci

15 komentarzy:

  1. Jak widać, ludzie mają różne priorytety.
    Niektórzy czczą KASĘ, na przykład, nie zdając sobie sprawy, że przy okazji sami stają się "towarem", którego data ważności może znienacka dopaść. Bo są również towary alternatywne ...
    Szkoda, że zmieniliście plany, ale jakby człowiek wiedział, że się przewróci ....
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Akularku - "towar z data ważności" - genialne stwierdzenie. Pomimo zmienionych planów, to była miła niedziela.
    Przyjaciół po to się ma, żeby można było na nich liczyć zawsze - przynajmniej mi się tak wydaje, ale może się nie znam, bo widzę że to działa tylko w jedną stronę :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutne... ale niesety nie uszczęśliwimy nikogo na siłę... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmmm... jak wspomniałaś, jest dorosły i nikt mu na mózg nie narobił ....

    OdpowiedzUsuń
  5. Mała Mi - no nie da się.

    Nivejko - czasem mam wrażenie że jednak tak.

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie się zdaję że coś mu mózg jednak obesrało, ale to moja prywatna opinia . :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Sebciu - prawda?! Tylko nie śmierdzi jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm, no niby od tego ma sie przyjaciol, ale... Ja mam taka zasade, jak ktos sie przychodzi wyzalic, to pozwalam sobie olzawic ramie, oslimaczyc nawet osmarkac. Jak juz wszystkie wydzieliny z delikwenta wyplyna, to pytam, czy chce porady. Jesli odpowiedz jest twierdzaca, to wyjasniam jak ja widze sytuacje i mowie, co zrobilabym na miejscu delikwenta. Po czym pozwalam robic co sobie delikwent zadecyduje. Ale jesli nie skorzysta z mojej rady i znow za jakis czas wraca usmarkany to mnie juz nie ma. Jesli delikwent od poczatku nie oczekuje rady, a tylko traktuje mnie ja sedes, to mowie, ze i owszem raz sie moge przygladac jak publicznie sra i rzyga, ale to tylko RAZ.
    Wiem, wredna malpa jestem, ale trzeba sie bronic.

    OdpowiedzUsuń
  9. ludzie są gorsi od zwierząt... po prostu!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Stardust - to jest doskonała recepta. Ja już w niedziele wieczorem powiedziałam Selerowi, że następnym razem jak ON zadzwoni, to mnie nie ma.
    Boję się tylko że za słaba w postanowieniach swych jestem i do następnego razu zapomnę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Duży chłopczyk - wiedzieć powinien co robi...
    I już.

    OdpowiedzUsuń
  12. chłopak jest w dobrej (z punktu widzenia nienajedzonego samca) pozycji: może pozwolić sobie na romansik na boku - nikt mu nie będzie robił wyrzutów, bo gdzie znajdzie się taki drugi ktoś, kto zastąpi Niańkę dla Księżniczki? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Asiu - historia z serii - "nie mieści mi się w głowie"

    Didżejko - teoretycznie tak. W praktyce bowiem, każdy ruch jego, nawet najcichsze pierdnięcie jest rejestrowane przez "żonę". Nawet smsy, maile czy rozmowy tel., muszą przejść przez cenzurę jej szanownej wysokości ...
    no coments

    OdpowiedzUsuń