niedziela, 14 marca 2010

Spaghetti

Jak często można jeść spaghetti ?!
Często i ma magiczne działanie!
W sobotni poranek na hasło "dzisiaj będzie SPAGHETTI", pokój baków bez przypominania lśnił i pachniał ... Łóżka pościelone, zabawki posprzątane, nawet podłoga umyta ... i to nie moimi rączkami.
Od jakiegoś czasu moje dzieci molestowały mnie bardzo o spaghetti. Ale nie jakieś tam, tylko moje, po bolońsku z sosikiem mięskowskim i serkiem ...
W całą akcje została wciągnięta również rodzicielka moja. Zna bowiem tajemne miejsca najlepszego mielonego w mieście. Już od piątku, chłopcy chodzili za babcią i pytali kiedy przyniesie mięsko. Oczywiście nie na darmo nazwana została najlepsza babcią na świecie. W sobotę rano, zamiast wylegiwać się i wypoczywać po pracowitym tygodniu z wnukami, pobiegła do masarni i już koło południa mięsko mieliśmy w domku.
Tak wiec potrawa ta była daniem obiadowym. Pojawiła się również wersja z pieczareczkami na życzenie Selera - w końcu czasem też mu się coś należy!
Najedliśmy się że .... mmm ... Zostaliśmy rozgrzeszeni, gdyż spaliliśmy wszystko na basenie wieczorem. Jak wiadomo woda wyciąga. W zasadzie to nie wiem co, ale człowiek robi się głodny i pic mu się chce, jakby wody przez tydzień nie widział. W drodze do domy padło pytanie:
- Co dzisiaj jemy na kolację?
- Spaghetti! - odpowiedzieli zgodnym chórem
Cóż mi pozostało. Na moje szczęście, albo nie, babcia zakupiła mięsa jak dla pólku wojska i ja sprytnie podzieliłam je na 3 części (że niby na 3 obiady - hahaha).
Na kolacje było spaghetti!
Na śniadanie też.
Z niemałym lękiem, zadawałam pytanie odnośnie niedzielnego obiadu. Bałam się usłyszeć znowu słowo na "S". Zaczęłam inaczej. Nie co, ale z czym!
- Na obiad będą "kotlekici"(zapożyczone z "Kota w butach", którego aktualnie jesteśmy fanami) z kurczaku. Mają być z serkiem czy bez? - zadałam pytanie do ogółu.
- Bez - odpowiedział Krzyś.
- Marian, a ty?
- A co ja?
- No z czym "kotlekici"? Z serem czy bez?
- Bez!
- Sebciu, a ty?- zapytałam z nieco podniesionym ciśnieniem, wszak poza Krzysiem, którego ostatnio ulubioną czynnością jest jedzenie, nikt mnie nie słuchał.
- A co ja?
- Gówno! Serem czy bez?
- Jak gówno, to z serem poproszę.





Obrazek znaleziony w sieci

14 komentarzy:

  1. Jam też makaroniara. Mniam.
    Lubię nowe smaki, ale na gówno z serem chyba się skusić nie dam:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Juz mialam napisac, ze kocham Sebcia za to gowno z serem, ale sobie przypomnialam, ze zaniedbal sie blogowo. Wiec napisze, ze go tylko lubie:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ida ja się nawet nie dałam wrobić w przyrządzanie :)

    Stadust - bądź wyrozumiała dla Selera, wszak tyra jak mała mróweczka ... Po twoim wyznaniu że go tylko lubisz - obiecał poprawę. Ty to wiesz jakich użyć argumentów :)
    Buziam

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzech chłopów pod jednym dachem a ty się jeszcze nie przyzwyczaiłaś że go nich to dużymi literami, wolno i wyraźnie trzeba...:D

    OdpowiedzUsuń
  5. to ja poproszę tylko o szklankę wody:)))))
    uściski

    OdpowiedzUsuń
  6. Nivejko - czasem uciekam w swych marzeniach to pięknej krainy, gdzie panowie wszystko słyszą :)
    Zdecydowanie WIELKIMI literami mówić trzeba. Moja nauczycielka biologi ze szkoły średniej mówił: WOŁAMI

    Holden - No coś ty, nie skusisz się?? Nawet na spaghetti z sosikiem mięskowskim i serkiem?

    Buziam

    OdpowiedzUsuń
  7. oh.... uwielbiam spagetti, zwłaszcza w wykonaniu mojego lubego... mmmiammm.... i tym sposobem już wiem, co będzie dziś u mnie na obiad :P

    OdpowiedzUsuń
  8. :))))) Sebcio wykazał się jednak przytomnością umysłu. Mężczyźni słyszą - wybiórczo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bo spaghetti jest dobre na wszystko;-))

    OdpowiedzUsuń
  10. Cały pierwszy rok studiów upłynął mi pod znakiem spaghetti - to była jedna z niewielu potraw, które potrafiłam wtedy przyrządzić ;)

    i też potrafiłam je jeść kilka razy dziennie, bo lubię :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyłączam się do fanów spaghetti :) dziś też mieliśmy :) mniam!!! Kocham makaron! Zapiekanki... skakanki ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. P.S. Polecam z krewetkami. Czosnkiem... i oliwą :) no i zioła! Szybko i sprawnie :) i pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Asiu - mam nadzieję że plany obiadowe udało się zrealizować :)

    Czarny(w)Pieprz-u - Sebcio ma tendencje do dziwnych odpowiedzi, po których wszyscy płaczą

    Akular - oj tak :)

    Dzidżejko - ja tez tak mam, jak coś lubię, to mogę na okrągło :)

    Mała Mi - ja nie jestem fanką krewetek, oliwek (i wszystkiego co się z nich robi), czosnek - blehhhh
    Nie najadła bym się twoją wersją
    Ale wszystkie inne....

    Kiedyś ugotuje wieeelllki gra i was wszystkich zaproszę.
    Bede musiała znaleźć tylko chętnego do krojenia takiej ilości cebuli :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No tak... w tym wypadku... nie najadłabyś się... a myślałam, że wszyscy lubią tę wersję :P

    OdpowiedzUsuń