środa, 17 lutego 2010

koraliki i dziura w scianie

Ostatnio zaczęłam poważnie rozważać opcje zakupu kaloszy. Widząc te zaspy śniegu, przed oczyma mam potoki, rzeki wody płynącej chodnikami..A może mały kajak?
Słoneczne promienie zaczynają delikatnie rozpuszczać zaspy śniegu. Gile w nosie już nie zamarzają ... Śniegu jakby ubyło, ale się nie topię!
Już niedługo WIOSNA!

Marcin jest wazeliniarzem!
Jakiś czas temu zobaczył koraliki które dostałam od mamy Selerowej - takie luzem, cała masa. No i użył swojego uroku żeby wydębić ode mnie zrobienie dla swojej Pani w przedszkolu naszyjnik.
- No ale wiesz, jest jeszcze pani Agnieszka. Będzie jej przykro jeśli tylko Pani Viola dostanie. Ty takie piękne umiesz zrobić ...
Zrobiłam, bo cóż mi pozostało. Wkopałam się sama, własną ręką. Dnia któregoś w ramach prac plastycznych i uwsteczniania się, bawiłam się z chłopcami modeliną. Oni lepili stworki i różne dziwności, a ja kuleczki kolorowe. Po upieczeniu w piekarniku wyszedł "naszyjnik" i kolczyki. Nawet czasem noszę.Od tej pory, nie mogę się wykręcić że nie umiem ...
- Mamo czy mogę cię o coś poprosić?
- Taaak?
- Czy możesz mi dać jedne kolczyki dla Pani Agnieszki?
- Ale jak to, kolczyki?
- No wiesz, bo ona już ma taki piękny naszyjnik, i teraz jeszcze kolczyki .. Już jej obiecałem ... Powiedziałem ze ty na pewno zrobisz, takie piękne ... i dla Pani Violi ...
Wniosek :
Nie pokazuj dzieciom co potrafisz, nawet jeśli bardzo chcesz, bo jak masz miękkie serce i szybko ulegasz podlizywaniom, maślanym oczom i czułym słówkom, to będziesz po nocach siedzieć nad kolczykami dla ulubionej pani z przedszkola.

***
Dzisiaj byłam o bardzo nieprzyzwoitej porze w pracy - o czasie.
Jakoś wyjątkowo poduszka nie zdążyła mnie z powrotem przyciągnąć po wyłączeniu budzika. Wygrałam z wstręciuchą.
Ciekawe czy wejdzie mi to w krew.
Wczoraj, po przyjściu do pracy, zauważyłam na moim pietrze dziurę w ścianie na korytarzu.
Dzisiaj w tej dziurze są już kolorowe drzwi.
Może u mnie w bloku tez to zadziała. Wykłuję dziurę w ścianie i będę miała dodatkowy pokój. Tylko takich wypasionych wrót nie mam. Jeśli mogłabym wybierać, to wolałabym jednak z klamką.
Zastanawiam się co będzie w nowym pomieszczeniu? Może jakieś nowe biuro, nowi sąsiedzi?
Kosmos - będę miała z kim rozmawiać!
Tym czasem czekam i przebieram nóżkami

11 komentarzy:

  1. Przyznam się, co mi tam ....nie znam sposobu na odmawianie swoim dzieciom;-)))) Asertywność w tym temacie, to dla mnie mrzonka;-))))Oraz pozdrawiam zaprzyjaźnioną blogownię;-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Faaaaajna musi być ta pani Agnieszka...;-)

    Może to drzwi do bajki...hmmmmm...

    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A-kularnico pozdrawiam również cieplutko. W moim słowniku to chyba w ogóle nie ma takiego słowa, a nawet jeśli jest to nie działa jak powinno. To chyba już taki urok mam. Ale dobrze nam tak.

    Ida pani Agnieszka jest fajna, młoda, nie zamężna ... Selerowi tez się podoba. Panowie maja podobny gust. Tylko Marcin musi trochę poczekać, bo z niego szczawik jeszcze.
    Drzwi do bajki - kurcze nie wpadłam na to. Teraz będę swoja bajkę śnić z drzwiami za ścianą ...

    OdpowiedzUsuń
  4. DODATKOWY POKÓJ - i dla mnie, biorę w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wczoraj widziałam dziewczynę w przepięknych kaloszach z nadrukowanymi soczystymi, letnimi, nieprzyzwoicie kolorowymi owocami! aż miałam ochotę polizać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Holden, to ja jutro się dowiem gdzie takie kolorowe, magiczne drzwi rozdają i dam cynk :)

    Didźejko, pewnie trochę gumą by zajeżdżały, takie polizane i pewnie mało witamin ...
    Myślę ze biznes kaloszowy tej wiosny będzie trafionym. Sama chętnie mym sobie taki kupiła. Takie w słoneczniki, żaby, albo truskaweczki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam, a ja mam - kolorowe kalosze:)) Biegam z psami po polach, bez kaloszy nie da rady:)
    Drzwi ciekawie się zapowiadają, nie kusiło cię żeby otworzyć?

    OdpowiedzUsuń
  8. Uczę się, ale idzie mi opornie;)
    I tez jakoś nie bardzo potrafię odmawiać;)

    OdpowiedzUsuń
  9. już wazeliniarz!!! dyplomata po prostu... ;)))albo przyszły polityk... albo panie w przedszkolu skorumpowane... :)))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Czarny(w)Pieprz-u -kusiło, kusiło. Szczególnie jak wczoraj zamontowali klamkę. Tylko że zamknięte. Dziś młody jak ze mną przyszedł to się zdziwił - ostatnio ich nie było. Z mina niewiniątka zapytał "zobaczymy co tam jest?"
    Kalosze na pewno masz fajowskie. Już ci zazdroszczę :), ale nie zdrapie Ci z nóżek - obiecuje


    Nivejko - wytrwałości w nauce.
    hihi
    Taki urok mam. Na razie całkiem dobrze się z tym czuję.
    Buziam mocno

    Cała ja - dyplomata najbardziej mi się podoba. A może on będzie prezydentem, jak już Nivejka skończy swoje rządy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. No jak mama będzie mieć takie znajomości, to jak najbardziej... )

    OdpowiedzUsuń