środa, 23 grudnia 2009

To już jutro, a dzisiaj ...

Dzisiaj był bardzo miły dzień, a raczej jest ciągle.
To czego wczoraj nie udało mi się zrobić przez cały dzień, dzisiaj załatwiłam w 3 godziny.
Nigdzie nie musiałam czekać, nawet na autobus. W przychodni, na poczcie, w aptece, w sądzie ... wszędzie beż kolejki. Od razu człowiekowi jest weselej, wszyscy dookoła wyglądają milej :)
Przy okazji dowiedziałam się, a raczej zostało mi przypomniane, że przesyłka na którą czekam, została wysłana na adres firmowy, a nie domowy (przecież nie muszę wszystkiego pamiętać, w końcu lata juz swoje mam). Nawet do pracy w urlopowy dzień pojechałam z radością i obsłużyłam klienta, który żyje w świadomości że specjalnie dla niego tam przyjechałam. A niech sobie tak myśli i ma wyrzuty sumienia. Zrobił zakupy za całe 12 zł! A ja przez całe miasto musiałam tam jechać ;). Będę mu teraz to wypominać. hihihi
Było mi przykro tylko dlatego, że listonosza nie było. Tzn , może był, ale przesyłki nie doniósł - przed Świętami wszędzie jest bałagan i dużo pracy, więc wybaczyłam po cichu.
Wychodząc, spotkała mnie kolejna niespodzianka - natknęłam się na "Roznosiciela z Poczty" który już z daleka machał do mnie listem.

Wracając szybkie zakupy - nawet bez wielkiej kolejki. Ciężka reklamówka podarła mi się dopiero jak ją stawiałam w kuchni na podłogę, a nie po drodze.
Po prostu rewelacja.
Wchodząc do domu zostałam przywitana kolendą i ciasteczkami, które upieczone zostały przez me potomstwo pod czujnym okiem mojej ukochanej mamy. Dzieciom mym podobają sie kolędnicy. Tylko zaśpiewaja i zawsze cos słodkiego dostana. Teraz podchodza do mnie co 20 min z szopką własnej produkcji i śpiewaja przepięknie.

Dzisiaj nie przeszkadzało mi że zmarzłam, ze plucha na dworze, że pada, nawet to ze pochlapała mnie ciężarówka.
W tym roku nawet okres przedświąteczny mnie nie denerwuje.
Jest pięknie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz