poniedziałek, 23 listopada 2009

5 lat Mariana


Mój potomek jest od dzisiaj już nie chłopczykiem, tylko chłopcem.
Jak to wczoraj stwierdził ma już nawet swoje krzyżówki, tylko że czytać i pisać nie bardzo umie, więc jeszcze ich nie będzie rozwiązywał.
Dinozaury, kredki, farby, Bakugany  i tak nam imprezowo minął weekend.

Na kilka dni przed urodzinami Marcina, Krzyś - mój pierworodny zadał pytanie, a co ja dostane na jego urodziny?!
Zaczynam chyba nie kumać czaczy. Z moich odległych wspomnień - jak moja siostra miała urodziny, czy inne święto osobiste, to trochę było mi smutno ze jeszcze nie moja kolej na prezenty, ale cieszyłam się jej "szczęściem" - chyba.
A młody, to nie że jakiś drobiazg - czekolada czy cukierek na pocieszenie. Lista dłuższa niż do Świetego mikołaja - bo on (ten gruby Święty) to ma za dużo dzieci do obdarowania i kasy by mu nie starczyło.

Najfajniejsze w całym tym szaleństwie był to, że mój 5-latek, na chwile przed zaśnięciem stwierdził, że to były bardzo fajne urodziny.

Dzieci rosną, a ja jestem coraz młodsza i piękniejsza.
Tej wersji się trzymam :)

7 komentarzy:

  1. Zgadzam się jesteś coraz młodsza i piekniejsza, a tego kto sądzi inaczej wyzywam na pojedynek :-P a urodzinki rzeczywiście były fajne :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. ale ten czas leci...matko boska!!!!!!!!!!!!!!!!Jeszcze niedawno spędzałyśmy je na wyspach.........i co mi zostało w pamięci to czekolada robiona przez ciebie.......jakoś tak mi sie przypomniało....:-)Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda Kasiu, czas pedzi jak szalony. Niedawno jadlysmy czekolade na 3 urodzinach Mariana, a on juz sie prawie do szkoly wybiera.
    Teraz zapraszam na czekaolade juz na kontynencie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No patrz... to tak samo jak ja. Moje dzieci się starzeją a ja ... nic a nic;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Hwhheheheheh. Dobre. To i ja przyłączam sie do gromadki młodniejących pań. Tak się pooszukuję...

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam w imieniu wiecznie młodych pań ;)

    OdpowiedzUsuń