czwartek, 27 marca 2014

SŁOWA DOTRZYMALIŚMY RAZEM

Obiecałam że nie będzie marynarki i garnituru, po tym jak on obiecał że będzie krawat do białej koszuli.
No i słowa dotrzymaliśmy oboje.
Krawat był - w szafie.
Tym razem winę biorę na własną klatę - zapomniałam o nim.
Syn więc wyglądał na ceremonii zwyczajnie, ładnie, ale bez szału.
Na tle niektórych powiedziałabym nawet że szałowo.
Przekrój bowiem był spory. Od sukni balowych, po dresy, co w tym kraju zupełnie mnie nie dziwi.
Niestety zdjęcia nie przeszły pomyślnie autoryzacji, wiec upublicznione być nie mogą - nie popatrzycie sobie. Wytężcie swoją wyobraźnię. 
Przeżyliśmy. Ofiar w ludziach nie było, więc odhaczyć można.
Czekam na kolejne atrakcje.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz