wtorek, 27 kwietnia 2010

Bzzzzz

Nastraszyła mnie.
Przez tą jędze, nie omal dostałam zawału serca. Ale od początku.

Jakie to wspaniałe uczucie, po miłym wieczorze, czuć jak powoli się "odpływa" w krainę snów i cudowności.
Dla takiego śpiocha jak ja, to chyba jeden z najpiękniejszych momentów dnia-nocy. Wiesz, że jeszcze na jawie, ale już jedna nogą we śnie ... Pościel cieplutka i pachnąca, przytula cię szczelnie. Tylko z uchylonego okna, delikatny powiew świeżego powietrza głaszcze na dobranoc po policzku.
Za ścianą słychać cichutkie i miarowe oddechy. Małe urwisy zamieniły się na kilka godzin w anioły. Pochowały ogonki pod kołderką, różki starannie ułożyły na poduszeczkach. Rozkosznie śpią i śnią pięknie.
Miarowe oddechy, tykanie zegara ... bzyczenie...
Zaraz, jakie bzyczenie? Już śpię, czy jeszcze słyszę jakiegoś natręta? - pomyślałam pospiesznie, usiłując wrócić do krainy rzeczywistości.
Usiadłam na łóżku, nasłuchując wszystkich szmerów, oddechów, ziewnięć. Lokalizując każdy dźwięk, każde ... bzyczenie!
No bzyczy! Ale co i gdzie?  Przerażona, zabrałam szybko kołdrę i poduszę. Wytrzepałam dokładnie, upewniając się że nie ma tam nieproszonego gościa. Wyniosłam do pokoju dzieci - będę spała z nimi, na podłodze - pomyślałam. Tutaj przynajmniej nic mi nie grozi. Tutaj czuję się bezpieczna :)
Wracając do zagrożonego pomieszczenia, złapałam w locie spray do czyszczenia szyb. Kiedyś, doskonale sprawdzał się w takich sytuacjach cif do łazienek w spray-u. Oczywiście, jak jest potrzebny, to akurat go nie ma. Ale daję słowo, zabija wszystkie ćmy, pająki, muchy ... Trochę tylko tapeta się później odkleja.
Zapaliłam delikatne światło, żeby nie rozzłościć przeciwnika. Powoli zajrzałam za każdą fałdkę firanki, pod roletę. Powoli odsunęłam kanapę, którą w międzyczasie złożyłam, żeby mieć większe pole na walkę. Każde "za szafką" ... i nic. Dźwięk co chwila wydostawał się z nie wiadomo skąd. Słyszałam wyraźnie trzepot skrzydeł. Oczyma wyobraźni widziałam ćmę giganta, albo chrząszcza.
NIE CIERPIĘ wszystkiego co jest mniejsze ode mnie, ma więcej nóg niż ja, nie daj Boże skrzydła i porusza się po innych płaszczyznach. Od razu sierść mi się jeży wszędzie - nawet tam, gdzie pozornie jej nie ma. Łzy napływają same do oczu i uruchamia się odruch - "wiej i krzycz".
Normalnie to zwiałabym z piskiem, ale w obronie swoich młodych, każda matka jest zdolna do poświęceń.
Po kilkunastu minutowym polowaniu UDAŁO SIĘ.
Dzisiaj rano, po przebudzeniu, upewniłam się, że ZWŁOK nadal tam leży. Oczywiście ja tego nie sprzątnę - bo się boję. Teraz poczeka na kogoś litościwego, kto w geście pożegnania, rzuci ciało w otchłań sedesu. Chyba że Marian będzie pierwszy - fan robactwa wszelakiego - i przeprowadzi sekcję zwłok.
Owad ów, to mała ok 1 cm mucha, która obijała się o gitarę.
No nie nauczyła się grać, nie zdążyła. Czuję się winna.



P.S.
Godzina późno-popołudniowa.
Pragnę poinformować iż mój dzielny syn - Marian, fan robali, spostrzegł ZWŁOKI.
- Krzysiu! znalazłem zdechłą muchę! - wykrzyczał z radości
Po dokładnych oględzinach, powąchaniu, policzeniu nóg i sprawdzeniu sprężystości skrzydeł, owad został spuszczony w toalecie. To był pogrzeb jak na marynarza przystało.
- Mamo, nie bój się robaczków. Masz parzcież mnie!
Jakie to szczęście że ich mam.
I jak to było w pewnej reklamie: "I już się nie boję"



Mucha znaleziona w sieci

17 komentarzy:

  1. Chciałabym coś rzec mądrego, ale najpierw muszę się uspokoić ....się uśmiałam, brzydko mówiąc, po pachy i chwilowo mi nie przechodzi;-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Akular, teraz też się z tego śmieję, ale w godzinie ZERO, byłam przerażona :)
    Buziam

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie wcale nie bylo do smiechu, bo mam to samo. Nic nie ma prawa dostac sie do mieszkania i bzyczec, fruwac, albo co nie daj Bog uzadlic. Natychmiast jest panika i polowanie na wroga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cholera że ty miałaś czas złożyć tę kanpę:-)No to chyba polowanie musiało trochę trwać...Całuski.K.S

    OdpowiedzUsuń
  5. Stardust - ja to się zastanawiałam czy się nie popłakać. Byłam dzielna - jak zwykle.

    Kasiu - to była akcja spontaniczna, dobrze zorganizowana.
    Po raz pierwszy chyba, cieszyłam się z wymiany sofy na tą kanapę. Składałam ją jedną ręką i jedną nogą. Moja druga połowa była skupiona na lokalizowaniu intruza

    OdpowiedzUsuń
  6. Nivejko - przegnany wróg. Już jestem bezpieczna

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyno, dobrze, że masz wspaniałych mężczyzn przy sobie:)
    A dzielna jesteś, że ho ho!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ida - no mówię ci, że takiej drugiej dzielnej, to ze świecą szukać. No może jeszcze Stardust (z tego co pisze to też z niej zuch niesłychany). Chociaż mi raźniej.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie bój się, ja też jestem (tu - gdzieś tam:)))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Holden - dziękuję. Od razu mi lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muchy mi nie straszne, jedynie pająki ;) łączę się w bólu ;)) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozytyw_ko - ja tam się boje wszelkiego robactwa. Brrrr

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochane chłopaki.Wzruszyłam się. A bzyków też nie lubię. Brzydzę sie. W panice uciekam przed pająkami.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasieńko, to miło że nie tylko ja tak panikuję :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  15. wiosna wiosną, ale faktyczne ze wszystkich stron zaczynają nadciągać robale różnej maści... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Asiu - różnej maści, wielkości, kształtu i funkcji :)
    Obleśne robactwo
    Brrrr

    OdpowiedzUsuń